Popularny wśród Polaków kraj na granicy chaosu. Doszło do groźnych starć
Płonące kosze na śmieci, powybijane witryny i pobicia obcokrajowców - to efekt antyimigranckich zamieszek do jakich doszło na popularnym wśród polskich turystów Cyprze. Wyspa mierzy się z poważnymi problemami związanymi z falami uchodźców, którzy masowo przybijają swoimi pontonami do wybrzeży turystycznego raju. Prezydent zapowiedział zdecydowane działania, a rozruchy nazwał "żenującymi" i "haniebnymi".

Do zamieszek doszło w piątek wieczorem w Limassol na południu wyspy. Około 500 osób - częściowo zamaskowanych - wykrzykiwało tam antyimigranckie hasła, podpalało kosze na śmieci, dewastowało sklepy, a nawet atakowało obcokrajowców.
Aby uspokoić i rozproszyć agresywny tłum policja wytoczyły armatki wodne. Z komunikatu służb wynika, że w starciach rannych zostało pięć osób, a 13 kolejnych zostało aresztowanych.
Prezydent Cypru: To żenujące i haniebne obrazy
Po wydarzeniach na południu kraju prezydent Cypru Nikos Christodoulides zwołał w sobotę wieczorem nadzwyczajne spotkanie z szefem policji i ministrami sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych. Po szczycie w prezydent spotkał się z dziennikarzami, którym wyraźnie zdenerwowany przekazał, że piątkowe zamieszki były "żenujące".
- Nie ma wiele więcej do powiedzenia, poza tymi haniebnymi obrazami, jakie widzieliśmy - mówił, cytowany przez agencję AFP Christodoulides i dodał, że wszyscy wandale poniosą odpowiedzialność.
Zdaniem cypryjskiego lidera, "gdyby zaangażowani w starcia naprawdę kochali nasz kraj, nie podjęliby takich działań, które tylko obrażają naszą ojczyznę".
Cypr: Zamieszki w Limassol. Miejscowi wystąpili przeciw imigrantom
Piątkowa przemoc to efekt problemów z migrantami w Cyprze - obozy dla uchodźców są przepełnione, a w wielu miejscach utworzyły się getta, w których ludzie żyją w skrajnej biedzie.
Podobne starcia wybuchły także dwa tygodnie wcześniej w popularnym kurorcie Pafos, gdzie grupa Syryjczyków zajęła opuszczony kompleks apartamentów, skąd władze próbowały przepędzić przybyszów.
Do innych rozruchów doszło także w poniedziałek 29 sierpnia w miejscowości Chloraka na zachodzie Cypru. Jak podała agencja Reutera, napięcia na tle migracji narastały tam od lat.
Cypr ma problemy z uchodźcami. "Przeludnienie, bieda, bezrobocie"
Migranci stanowią coraz większe wyzwanie dla rządzących, ponieważ kraj znajduje się "na pierwszej linii śródziemnomorskiego szlaku migracyjnego" - podkreśla AFP.
Nagromadzenie uchodźców powoduje liczne problemy społeczne takie, jak: przeludnienie, bieda, bezrobocie, bezdomność czy podziały na tle kulturowym.
Według najnowszych danych UE, Cypr ma największą liczbę złożonych wniosków azylowych w stosunku do liczby mieszkańców - imigranci stanowią tam około 6 proc. populacji całej wyspy, gdzie średnia unijna wynosi 1 proc. na państwo.
Według informacji MSW w Nikozji, liczba migrantów ubiegających się o azyl na Cyprze spadła w ciągu ostatnich pięciu miesięcy o 53 proc. - z 10 600 wniosków w lipcu 2022 roku do 4 976 w lipcu 2023 roku.
Stoi to jednak w sprzeczności z danymi policji, które wskazują wzrost liczby osób przybywających na wyspę drogą morską. Jak wynika z ustaleń służb, w ciągu ostatnich trzech miesięcy do wybrzeży Cypru dobiło około 45 łodzi rybackich i pontonów - zdecydowana większość przybyszów pochodziła z Syrii.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











