Popłoch w Niemczech, zwołali pilne posiedzenie. Obawiają się niedoborów
- Jesteśmy gotowi działać - stwierdził Friedrich Merz, informując o "niezwłocznym" zwołaniu Narodowej Rady Bezpieczeństwa ws. braków paliwa lotniczego. Swoje ruchy wykonali także szefowie poszczególnych ministerstw federalnych. Tymczasem UE zapewnia, że problemu nie ma. - Nic nie wskazuje na systemowe braki paliwa - podkreśla rzeczniczka KE.

W skrócie
- Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapowiedział pilne zwołanie Narodowej Rady Bezpieczeństwa z powodu ryzyka niedoborów paliwa lotniczego.
- Władze niemieckie przygotowują plany awaryjne, podczas gdy Komisja Europejska zapewnia, że nie ma sygnałów o systemowych brakach paliwa.
- Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej ostrzegł, że Europie wystarczy obecnych zasobów paliwa lotniczego na około sześć tygodni, jeśli nie zostanie odblokowana Cieśnina Ormuz.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapowiedział w niedzielę, że "niezwłocznie" zwoła Narodową Radę Bezpieczeństwa, aby zająć się kwestią ewentualnych niedoborów paliwa lotniczego związanych z trwającą wojną w Iranie.
- Nasz cel jest jasny: przedsiębiorstwa i obywatele muszą mieć pewność, że otrzymają dostawy podstawowych produktów - podkreślił niemiecki polityk.
Niemcy obawiają się braków paliwa lotniczego. Zwołano posiedzenie RBN
Kanclerz Niemiec przyznał, że obecna sytuacja jest "napięta", choć, jak podkreślił, kraj ma wystarczające zapasy kluczowych paliw. - Jednak jeżeli warunki się pogorszą, jesteśmy gotowi działać - zadeklarował, zapewniając o wykorzystaniu w tym celu "wszystkich dostępnych środków".
Deklaracja Merza to nie pierwszy sygnał, że niemieckie władze bardzo poważnie traktują ryzyko wystąpienia braków. Minister gospodarki Katherina Reiche przedstawiła w zeszłym tygodniu plany awaryjne, zapowiadając m.in. spotkanie z dostawcami, przedstawicielami linii lotniczych i operatorami lotnisk.
- Musimy traktować ostrzeżenia o niedoborze paliw bardzo poważnie. To absolutnie jasne - nie możemy zajmować się tylko problemem cen, musimy również pamiętać o bezpieczeństwie dostaw - mówił z kolei minister finansów Lars Klingbeil.
Niespokojnie na rynkach paliw. UE uspokaja, "nic nie wskazuje"
Ruchy władz Niemiec stoją w sprzeczności z uspokajającymi głosami płynącymi z Unii Europejskiej. Rzeczniczka Komisji Europejskiej Anna-Kaisa Itkonen przekonywała w piątek, że choć niektóre linie lotnicze zapowiedziały odwołanie części lotów, rynek radzi sobie z sytuacją.
- To są decyzje poszczególnych lotnisk. Nic nie wskazuje na systemowe braki paliwa, które mogłyby doprowadzić do masowego odwoływania lotów - przekonywała.
Podobne zapewnienia padały także ze strony komisarza UE ds. transportu Apostolosa Dzidzikostasa. W jego ocenie doniesienia o brakach "nie odzwierciedlają rzeczywistej sytuacji".
Europa zostanie bez paliwa? "Może sześć tygodni", w tle cieśnina Ormuz
Zupełnie inaczej sprawę stawia szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) Fatih Birol. "Może sześć tygodni" - tyle czasu - według jego słów - zostało Europie na użytkowanie obecnych zasobów paliwa lotniczego, jeśli nie dojdzie do odblokowania cieśniny Ormuz.
W ubiegłym tygodniu organizacja Airports Council International skierowała pismo do Komisji Europejskiej, w którym przestrzegła, że jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie otwarta w ciągu trzech tygodni, na kontynencie wystąpią braki w paliwie lotniczym.
Z kolei stowarzyszenie lotnicze Airlines for Europe, w którego skład wchodzą m.in. Ryanair, EasyJet, czy Lufthansa, zaapelowało natomiast do Unii Europejskiej o uściślenie niektórych przepisów dotyczących zadośćuczynień dla pasażerów. Linie chcą się zabezpieczyć przed koniecznością wypłacania ewentualnych wysokich odszkodowań w przypadku odwołania lotów.
Źródła: Politico, Die Welt















