Ponad tysiąc ofiar "himalajskiego tsunami". Może być znacznie więcej

Odsłuchaj artykuł
--:-- min
Audio generowane przez AI, może zawierać błędy
Akcja ratunkowa po powodzi błyskawicznej spowodowanej odłamaniem się lodowca w Nepalu. Zginęło ponad tysiąc osób
W wyniku powodzi błyskawicznej w Nepalu zginęło ponad tysiąc osób, a prawie cztery tysiące uznaje się zaginione. Trwa przeszukiwanie tuneli hydroelektrowniPAP/EPA/ARUN SANKAR/AFPmateriał zewnętrzny

W skrócie

  • Co najmniej 1003 osoby zginęły w powodzi błyskawicznej w Nepalu, a prawie 4000 uznaje się za zaginione.
  • Kataklizm zniszczył lub uszkodził dziesiątki tysięcy domów oraz wiele hydroelektrowni. Setkietki pracowników tych zakładów wciąż są poszukiwane.
  • Ratownicy z kilku krajów prowadzą akcję ratunkową w trudnych warunkach w zalanych błotem tunelach. W Nepalu rozpoczęto pochówki niezidentyfikowanych ofiar.
  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie

"Himalajskie tsunami" w Nepalu. "To nie była zwykła powódź"

Dwoje ludzi poruszających się po kamienistym, pokrytym błotem terenie u stóp zawalonego budynku z żółtymi i pomarańczowymi fragmentami ścian i dachówek.
Skutki przejśćia fali powodziowej przez obwód Nuwakot w Nepalu. W osuwiskach zginęło ponad tysiąc osóbARUN SANKARAFP
"Zmieniła się cała topografia: osunęły się wzgórza, pozostawiając pionowe klify pokryte głębokimi, niestabilnymi odłamkami. W niektórych rejonach ratownicy dosłownie zapadają się w błocie przypominającym ruchome piaski" - powiedział Khanal.

Zobacz również:

Jak powierzchnia Księżyca. "Nigdy nie widziałem niczego podobnego"

Grupa ratowników w kamuflażowych mundurach i żółtych kaskach przemierza wilgotny tunel, niosąc sprzęt ratunkowy oraz zgrane liny, skoncentrowana na zadaniu poszukiwania lub ratowania.
Przeszukiwanie zasypanego tunelu w rejonie hydroelektrowni Rasuwagadhi w obwodzie Rasuwa. Z setkami pracowników tych obiektów nie ma kontaktuHANDOUT/AFPAFP
"Tam są głazy większe od domów. W całym swoim życiu nigdy nie widziałem niczego podobnego. To wyjątkowa operacja - powiedział specjalista.

Zobacz również:

"Polityczny WF": Pół godziny, by oddać butelki. Jak działa system kaucyjny?INTERIA.PL