Reklama

Reklama

Polski kapitan w areszcie w Meksyku. Bliscy proszą prezydenta o pomoc

Mija czwarty miesiąc, od kiedy polski kapitan Andrzej Lasota trafił do aresztu. Dowodzony przez niego statek UBC Savannah, pływający pod cypryjską banderą, w połowie lipca transportował tzw. koks metalurgiczny między portem Branquilla w Kolumbii a Altamirą w Meksyku. Podczas rozładunku kruszywa załoga zauważyła podejrzane pakunki i natychmiast zawiadomiła o nich policję. W workach ujawniono ponad 200 kg kokainy. Śledczy przyjęli, że to marynarze stoją za kontrabandą. 19 Filipińczyków i trzech Polaków, w tym kapitan statku – zostali aresztowani.

Po miesięcznym pobycie w areszcie w Cuidad Victoria, dwaj Polacy zostali oczyszczeni z zarzutów i zwolnieni. Zarzuty wprowadzenia na terytorium Meksyku narkotyków utrzymano jednak wobec kapitana. Śledczy założyli, że musiał wiedzieć o przemycie i skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko niemu. Dopiero niedawno z zarzutów oczyszczono również Filipińczyków. Po krótkim pobycie w przejściowym ośrodku dla uchodźców, również oni mogli wracać do swojego kraju. W tym czasie kpt. Andrzej Lasota cały czas przebywał w areszcie w Cuidad Victoria. 

Firma, która zatrudniała załogę, nawiązała kontakt z władzami więzienia. Jej przedstawicielom udało się wynegocjować jednoosobową celę dla kapitana, z dostępem do małej kuchenki i węzła sanitarnego. Andrzej Lasota w trakcie pobytu w areszcie kilkukrotnie do tej pory trafiał do szpitala ze względu na chorobę wieńcową, z którą zmaga się od kilku lat. Brak odpowiednich leków wpłynął na pogorszenie stanu jego zdrowia. O tym w jakich warunkach przebywała załoga krótko po aresztowaniu, mówił nam po powrocie do kraju jeden z polskich marynarzy. 

Reklama

"To były najgorsze miesiące mojego życia. Jak po tygodniu zobaczyłem suchą bułkę, to mieliśmy razem z kolegą łzy w oczach, bo przez pierwsze dni nic tam nie jedliśmy. Potem jedzenie było jak dla psa, podane też jak zwierzętom. Warunki były takie, że temperatura przekraczała 40 stopni, a myśmy spali na ziemi, na kartonach, buty robocze miałem jako poduszkę. Karaluchów było mnóstwo. Tylko żeśmy się modlili i dziękowaliśmy Bogu, że nie gryzą, bo bylibyśmy jak szwajcarski ser" - opowiadał w rozmowie z RMF FM pan Robert, który pracował jako spawacz okrętowy.

Od momentu skierowania aktu oskarżenia do sądu przeciwko kapitanowi zmieniło się niewiele. Polak nadal czeka na proces, ale też rozprawę, na której sąd ma rozpatrzyć wniosek polskiej ambasady. Dyplomaci wnieśli o uchylenie aresztu i możliwość odpowiadania przed sądem z wolnej stopy. Podobne praktyki meksykański wymiar sprawiedliwości stosował wobec Japończyka i Niemca, którzy krótko po sytuacji z załogą UBC Savannah zostali aresztowani pod podobnym zarzutem. Rozprawę, na której wniosek zostanie rozpatrzony, przesunięto na początek grudnia.

Tymczasem kilka dni temu niespodziewanie meksykańskie władze zamknęły więzienie w Cuidad Victoria, w którym przebywał kpt. Andrzej Lasota. Przeniesiono go do więzienia federalnego w Tepic w stanie Nayarit. Do Cefereso 4 Noroestre trafiają zazwyczaj groźni, skazani na wieloletnią odsiadkę przestępcy. Tepic leży na zachodnim wybrzeżu Meksyku, ok 1000 km od portu w Altamirze, w którym zatrzymano załogę. Nie wiadomo, w jakich warunkach przebywa obecnie kapitan. Jego bliscy i firma, dla której pracował, nie mają z nim kontaktu.

"W tym poprzednim areszcie mieliśmy kontakt listowny. Mąż pisał, że czuje się dobrze, ale tam miał dobre warunki, a tu to jest wielka niewiadoma. My jesteśmy ciągle w stresie. Zbliżają się święta, staramy się przygotować do tego, że spędzimy je osobno" - mówi w rozmowie telefonicznej żona kapitana, Mariola Lasota.

Pracownicy firmy, która zatrudniała załogę próbowali dostać się do aresztu, ale jak dotąd bezskutecznie. Zamierzają negocjować z dyrekcją więzienia warunki, w których osadzono kapitana. 

Petycja do prezydenta

Córka, syn i żona kapitana Lasoty przygotowali petycję, pod którą również w internecie zbierają podpisy. Chcą w ten sposób prosić Prezydenta RP o pomoc i interwencję u meksykańskich władz. W jej opisie i jednocześnie apelu bliskich kapitana, czytamy:

"Wszyscy, mający cokolwiek wspólnego z szeroko pojętym światem żeglugowym zdają sobie sprawę, iż zarzuty są bezpodstawne, wręcz absurdalne biorąc pod uwagę fakt, iż te narkotyki nie znalazły się na terytorium Meksyku, zostały przecież znalezione i skonfiskowane, nasz kapitan stał się przypadkową ofiarą brudnej gry karteli narkotykowych, z którymi władze lokalne sobie zwyczajnie nie radzą, cedując odpowiedzialność za domniemane dostarczenie na niewinnych ludzi. To Kapitan Lasota zgłosił fakt wzmożonych przeszukań w porcie załadunkowym w Kolumbii, to lokalna policja w kolumbijskiej Barranquilli nie była w stanie zapewnić bezpieczeństwa statku podczas załadunku, to portowa służba bezpieczeństwa dopuściła do tego, iż zakazane substancje zostały wraz z ładunkiem załadowane na statek, to lokalne służby nie były w stanie, pomimo dwukrotnego przeszukania statku znaleźć przysypanych pod kilkoma tysiącami ton węgla ponad 240 kg kokainy, to podczas wyładunku oficer wachtowy ze statku zauważył podejrzane pakunki w ładowni, powiadomił pierwszego oficera i wtedy kapitan natychmiast wstrzymał wyładunek i powiadomił władze meksykańskie, które pomimo tych niepodważalnych faktów zatrzymały statek, aresztowały cała załogę, która po kilku miesiącach została zwolniona, z wyjątkiem kapitana, który oczekuje na rozpoczęcie procesu w więzieniu federalnym".

Autorzy petycji proszą prezydenta RP o reakcję i nawiązują do ogłoszonego niedawno przez prezydenta Meksyku programu amnestii. Liczą, że po reakcji najwyższych polskich władz, uda się nią objąć również aresztowanego kapitana.

"Zwracamy się do Pana Prezydenta z gorącym apelem, aby Pan Prezydent dołożył wszelkich starań, aby nawiązać dialog z Prezydentem Republiki Meksyku, aby swoim programem objął również Kapitana Andrzeja Lasotę. Wszyscy głęboko wierzymy, iż Pan Prezydent mógłby wspomóc nasze starania, a zwłaszcza pomóc Kapitanowi w szczęśliwym powrocie do rodziny. Państwo Polskie powinno dołożyć wszelkich starań, aby jego obywatel, który nie dopuścił się żadnego przestępstwa, był godnie traktowany przez inne Państwo, z którym utrzymujemy stosunki dyplomatyczne. Wszyscy znający szczegóły tej sprawy zdają sobie sprawę, iż Kapitan Lasota został nieświadomie wciągnięty do brudnej gry, jest zupełnie niewinny, postępował zgodnie z procedurami, spędził na morzu w sumie kilkadziesiąt lat,  wykształcił wielu oficerów, kapitanów, nigdy nie zaniedbywał swoich obowiązków, jest przykładem wspaniałych polskich, cenionych na całym świecie, wysoko wykwalifikowanych nawigatorów" - czytamy w opisie petycji. 

MSZ: Znamy sprawę

O postęp w sprawie polskiego kapitana aresztowanego w Meksyku RMF FM pytało w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Służby prasowe resortu ponownie poinformowały, że sprawa jest znana pracownikom polskiego konsulatu. Według zapewnień resortu, dyplomaci wspólnie z pracownikami firmy zarządzającej statkiem "kontynuują działania na rzecz zatrzymanego polskiego kapitana".

MSZ w pisemnej odpowiedzi zaznaczył też, że sprawa jest przedmiotem wielu działań na szczeblu dyplomatycznym. W sprawę zaangażowana jest również prokuratura krajowa. Jeśli zaś chodzi o bezpośrednie działania na miejscu, w Meksyku - resort informuje: "Konsul pozostaje w kontakcie z zatrzymanym polskim obywatelem i jego rodziną, właścicielem statku oraz wyznaczonymi przez właściciela statku prawnikami, a także monitoruje toczące się postępowanie dbając, aby prawa polskiego kapitana były respektowane. W dalszym ciągu udziela zatrzymanemu bezpośredniej pomocy w związku z trudnymi warunkami panującymi w zakładzie penitencjarnym, w którym przebywa nasz obywatel. We współpracy z władzami sądowymi i zakładu penitencjarnego konsul podejmuje czynności na rzecz zapewnienia polskiemu kapitanowi stosownej opieki medycznej oraz bezpieczeństwa".

Odpowiedź Kancelarii Prezydenta

"Kancelaria Prezydenta zajmuje się sprawą kapitana Andrzeja Lasoty od chwili zawiadomienia nas przez jego bliskich; współpracujemy ze służbami konsularnymi, sytuacja prawna jest trudna, działamy wielotorowo" - podkreślił w poniedziałek szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

Joanna Potocka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy