Polskę na petersburskim 20. Międzynarodowym Forum Ekonomicznym - największej imprezie gospodarczej w Rosji, reprezentował wiceminister rozwoju Radosław Domagalski. W czwartek spotkał się tam z gubernatorem obwodu kaliningradzkiego Nikołajem Cukanowem, przeprowadził też rozmowy z rosyjskim wiceministrem ds. rozwoju gospodarczego Aleksiejem Lichaczowem. - Nie wiem, czy jest sens w ogóle używać terminu "przełom", a w odniesieniu do stosunków polsko-rosyjskich w szczególności - zauważył politolog. - To jest po prostu podtrzymanie kontaktu, dialogu". Marciniak przypomniał, że przed Domagalskim z oficjalną wizytą w Moskwie był na początku roku wiceszef polskiej dyplomacji Marek Ziółkowski. - Obie strony pracują, czy dyskutują nad możliwością wznowienia stałych form dialogu politycznego i dialogu gospodarczego. I wydaje mi się, że ta wizyta (Domagalskiego) służy głównie podtrzymaniu kontaktów - zauważył. Według Marciniaka podobnie należy oceniać przyjazd do Petersburga szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera oraz premiera Włoch Matteo Renziego. "W tej sytuacji obecność polskiego wiceministra jest całkowicie zrozumiała i wytłumaczalna". Ekspert przypomniał, że na polsko-rosyjskie stosunki gospodarcze w ostatnim czasie wpływają przede wszystkim unijne sankcje i rosyjskie antysankcje, a także pogorszenie się stanu gospodarki w Rosji, przekładające się na mniejszy import i eksport. "To jest kolejny rok spadku PKB w Rosji" - To jest kolejny rok spadku PKB (w Rosji). Nie jest dramatyczny, bo wskaźniki są niewielkie, ale następuje rok po roku. To jest czynnik w istotny sposób ograniczający wzajemne obroty, niezależnie od sankcji - zauważył Marciniak. - Ale Rosja od wielu lat stosuje politykę podwyższania barier dostępu do własnego rynku, ostatnio np. zetknęliśmy się z kwotami transportowymi, jako istotnym problemem. I nie jest to związane z obecnymi sankcjami, to było też wiele lat temu - powiedział politolog. Zwrócił uwagę, że w obliczu utraty rynku rosyjskiego polskie firmy potrafiły znaleźć inne rynki zbytu i innych partnerów gospodarczych. - Oczywiście rynek rosyjski ma zawsze tę zaletę, że jest bliski, w związku z tym są mniejsze koszty transportu itd. Z drugiej strony bardzo trudny jest do niego dostęp, jest on związany z nagle wprowadzanymi utrudnieniami, barierami, podwyższonymi kryteriami dostępu - tłumaczył. - Oczywiście Rosji nie należy wykluczać, należy korzystać z tego rynku, ale trzeba pamiętać, że jest to partner nieco kapryśny - dodał.