Reklama

Reklama

Policja bardziej brutalna wobec biednych?

W latach 60. i 70 czarnoskórzy protestowali, by szanowano ich prawa obywatelskie, teraz zamieszki w Stanach mają inny wymiar - uważa amerykanista Marek Szopski z Uniwersytetu Warszawskiego. Ludzie znajdujący się w gorszej sytuacji życiowej spotykają się do tego z nadmierną brutalnością policji – twierdzi naukowiec.

Protesty w Baltimore wybuchły po pogrzebie młodego czarnoskórego mężczyzny, który kilkanaście dni temu zmarł w wyniku obrażeń po pobiciu przez policjantów.

Zdaniem Marka Szopskiego, przyczyną zamieszek jest poziom życia czy pozycja materialna czarnoskórych mieszkańców Baltimore, a nie tylko kwestie rasowe. Jak zaznacza, te dwie sprawy nakładają się na siebie. Ludzie znajdujący się w gorszej sytuacji życiowej spotykają się do tego z nadmierną brutalnością policji.

W przypadku Baltimore schemat wydarzeń był podobny do zajść z Ferguson.

Reklama

Najpierw śmierć młodego czarnoskórego człowieka, potem protesty niektórych grup przeciwko sposobowi postępowania policji. "Czyli to raczej jest konflikt władza -obywatele, z tym że w określonych obszarach" - mówi Marek Szopski.

Protestujący czarnoskórzy mieszkańcy wyszli na ulice Baltimore. Rzucali kamieniami w policjantów, palili budynki i samochody, rabowali sklepy. Władze stanu Maryland zdecydowały o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego i godziny policyjnej. Do Baltimore wysłano też Gwardię Narodową.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy