Polak zatrzymany w Niemczech. Policjanci nie mogli uwierzyć, czym jechał
27-letni Polak, kierujący ciężarówką wyładowaną stalowymi elementami w okolicach Heusenstamm w Hesji, wprawił niemieckich policjantów w osłupienie. Później funkcjonariusze stwierdzili wprost: "To była prawdziwa bomba z opóźnionym zapłonem". Samochód polskiej firmy transportowej jechał na niemal "łysych" oponach, a na jednej z osi w ogóle nie było kół.

W skrócie
- Policja w Niemczech zatrzymała ciężarówkę polskiej firmy.
- Stan techniczny opon zagrażał bezpieczeństwu, jedno z kół było całkowicie pozbawione opony.
- Kierowca i firma zostali ukarani wysokimi grzywnami, a pojazd został unieruchomiony.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
O ciężarówce z naczepą mogącej stanowić zagrożenie w ruchu drogowym policję poinformował jeden z kierowców. Pojazd sprawdzali policjanci z komendy w miejscowości Heusenstamm, niedaleko Frankfurtu nad Menem.
Ciężarówka bez opon. Zatrzymanie w Niemczech
Po zlokalizowaniu ciężarówki z trzyosiową naczepą, dokonali jej oględzin. Okazało się, że poruszające się po niemieckiej drodze auto mogło w każdej chwili doprowadzić do groźnego wypadku. Stan techniczny przyczepy był fatalnym.
Na jednej z osi nie było w ogóle kół, prawe koło na przedniej osi przyczepy jechało na samej feldze (z opony nie zostały bowiem żadne elementy). Na środkowej osi, opony były w nieco lepszym stanie, ale i tak kiepskim - był na nim bowiem ledwo widoczny ślad bieżnika.

Kary dla firmy i kierowcy. Mogło dojść do tragedii
Funkcjonariusze odkryli ze zdziwieniem, że ten sam kierowca - dzień wcześniej z powodu poważnych usterek pojazdu - otrzymał zakaz kontynuowania podróży, który nałożyli na niego policjanci zposterunku w Bad Hersfeld - ok. 140 kilometrów od Heusenstamm.
27-latek oświadczył, że kontynuował podróż uszkodzonym samochodem na polecenie zatrudniającej go firmy transportowej. Zarówno kierowca jak i firma zostały ukarane - firma karą 300 euro, kierowca 110 euro.
To był jednak początek. Analiza tachografu wykazała bowiem, że doszło do poważnego naruszenia przepisów dotyczących czasu pracy kierowców. I za nałożono na firmę grzywnę w wysokości 11 250 euro.
Za naruszenia przepisów przez kierowcę, kara wyniosła 3750 euro. Naczepa została unieruchomiona przez założenie blokad na koła - pamiętano, że już wcześniej kierowca ruszył w trasę mimo zakazu.










