W skrócie
- Na północy i zachodzie Japonii intensywne opady śniegu spowodowały śmierć 30 osób. Ponad 100 jest poważnie rannych.
- Ekstremalne warunki pogodowe doprowadziły do paraliżu komunikacyjnego. Zamknięto lotnisko, szkoły i autostrady.
- Japońskie media podają, że do większości tragicznych wypadków doszło podczas prób usuwania śniegu z dachów.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Najbardziej dotkniętym regionem jest położona na północy kraju prefektura Aomori, gdzie w niektórych miejscach odnotowano nawet do 4,5 metra śniegu. To właśnie tam doszło do większości tragicznych zdarzeń.
Zaspy sięgające dwóch metrów. Japonia zasypana śniegiem
W mieście Aomori ściany śniegu sięgające 1,8 metra sparaliżowały codzienne funkcjonowanie administracji. - Śnieg jest tak ciężki wokół budynku władz regionalnych, że nasi pracownicy nie są w stanie dotrzeć do pracy - przyznał gubernator regionu Soichiro Miyashita.
W prefekturze Hokkaido około tysiąca pługów śnieżnych próbuje oczyścić blisko 3 800 kilometrów dróg, głównie w Sapporo.
Do walki z żywiołem skierowano żołnierzy Japońskich Sił Samoobrony, którzy wspierają lokalne służby w odśnieżaniu ulic i posesji.
Jednak pomimo zaangażowania wojska oraz użycia ciężkiego sprzętu władze przyznają, że nie nadążają z usuwaniem śniegu ze względu na nieustające intensywne opady, zwłaszcza wzdłuż wybrzeża Morza Japońskiego.
Atak zimy w Japonii spowodował paraliż komunikacyjny
Skala opadów doprowadziła do poważnych utrudnień w komunikacji. Czasowo zamknięto główne lotnisko na Hokkaido, przez co setki pasażerów pozostało bez możliwości podróży.
Zakłócenia objęły również ruch kolejowy i drogowy - pociągi notowały duże opóźnienia, a część autostrad została zamknięta. W wielu miejscach zamknięto szkoły i zawieszono transport publiczny.
Telewizyjne relacje pokazują mieszkańców poruszających się w wąskich korytarzach między zaspami śnieżnymi.
Kierowcy mają ogromne problemy z poruszaniem się, a wiele pojazdów utknęło na lokalnych drogach. - Rano trzeba całkowicie zamknąć ruch i skupić się wyłącznie na odśnieżaniu. Innego rozwiązania nie ma - powiedział mieszkaniec Aomori lokalnej stacji RAB, po tym jak pomagał wydostać zaklinowaną furgonetkę.

Tragiczne wypadki podczas odśnieżania
Według danych krajowej agencji ds. zarządzania kryzysowego, od 20 stycznia 30 osób zginęło w zdarzeniach związanych z intensywnymi opadami śniegu.
Choć władze nie podały oficjalnych przyczyn wszystkich zgonów, media i policja wskazują, że wiele ofiar poniosło śmierć podczas prób usuwania śniegu z dachów.
W Ajigasawie zginęła 91-letnia kobieta, której ciało znaleziono pod trzymetrową warstwą śniegu obok jej domu. Policja uważa, że śnieg osunął się z dachu, powodując uduszenie.
- Gdy robi się cieplej, nagromadzony śnieg zaczyna się osuwać. Przebywanie pod okapami dachów jest szczególnie niebezpieczne - ostrzegł jeden z funkcjonariuszy.
Dla wielu mieszkańców pomoc wojska okazała się kluczowa. - Gdyby nie przyszli, mój dom zawaliłby się dziś albo jutro - powiedziała starsza kobieta z Aomori, dziękując żołnierzom w rozmowie z lokalną telewizją.

Wybory pod znakiem zapytania
Japonia regularnie doświadcza obfitych opadów śniegu, co czyni ją jednym z najpopularniejszych kierunków sportów zimowych. Jednak tegoroczna zima może wpłynąć na frekwencję w niedzielnych wyborach parlamentarnych - pierwszych od 36 lat zaplanowanych w środku zimy.
Eksperci ostrzegają, że ekstremalne warunki pogodowe mogą zniechęcić wyborców do udziału w głosowaniu.
W odpowiedzi na kryzys premierSanae Takaichi zwołała nadzwyczajne posiedzenie rządu, polecając ministrom podjęcie wszelkich możliwych działań, by zapobiec kolejnym ofiarom.
Źródła: Reuters, AFP













