Podejrzany ws. Nord Stream 2 zabiera głos. "Naruszają moje prawa"
Serhij K., zatrzymany we Włoszech pod zarzutem udziału w wysadzeniu gazociągu Nord Stream 2, napisał w liście, że włoskie służby naruszają jego prawa. 49-letni Ukrainiec od kilkunastu dni prowadzi ponadto strajk głodowy i twierdzi, że jest przetrzymywany w więzieniu w niehumanitarnych warunkach.

Jak przekazał w poniedziałek adwokat Serhija K., mężczyzna napisał w więzieniu odręczny list, w którym oskarżył stronę włoską o nieprzestrzeganie jego podstawowych praw.
Obywatel Ukrainy, który w sierpniu został przechwycony przez włoskie służby w związku z podejrzeniem o atak na Nord Stream 2, twierdzi, że nie ma nic wspólnego z incydentem z 2022 roku.
Nord Stream 2. Serhij K. oskarża włoskie służby
W liście, przekazanym przez adwokata, Serhij K. pisze m.in. że jest "przetrzymywany pod zbrojnym nadzorem w maksymalnej i stałej izolacji".
Jak przekazał ukraiński rzecznik praw obywatelskich Dmytro Lubiniec, 49-latek znajduje się obecnie w "stanie krytycznym" w związku ze strajkiem głodowym rozpoczętym przez niego 31 października.
- Prowadzę strajk głodowy, ponieważ Włosi ignorują moje prośby i naruszają moje prawa jako jeńca wojennego i człowieka - tłumaczył w liście Serhij K.
Zdaniem zatrzymanego Ukraińca, włoskie służby nie zapewniają mu w więzieniu odpowiednich warunków do życia, m.in. poprzez ograniczanie dostępu do żywności.
Ukraiński rzecznik praw obywatelskich, który nagłośnił sprawę Serhija K. na arenie międzynarodowej, podkreślił, że przetrzymywanie go w kolonii o zaostrzonym rygorze w nieodpowiednich warunkach jest "niedopuszczalne" i przeczy Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.
Lubiniec skierował oficjalne pisma w tej kwestii m.in. do szefa ukraińskiej dyplomacji czy wiceszefowej Parlamentu Europejskiego, domagając się natychmiastowej interwencji.
Nord Stream 2. Serhij K. nie przyznaje się do winy
Serhij K. został aresztowany na podstawie europejskiego nakazu zatrzymania w sierpniu w okolicach Rimini, gdzie przebywał z rodziną na wakacjach. Twierdził wówczas, że nie miał nic wspólnego z atakiem na gazociąg Nord Stream 2 i przebywał w tamtym czasie w Ukrainie.
27 października sąd w Bolonii ponownie wydał zgodę na przekazanie Ukraińca Niemcom, którzy chcą wytoczyć mu proces. Prawnik mężczyzny zapowiedział ponowne zaskarżenie tej decyzji we włoskim Sądzie Najwyższym.
Według niemieckiej prokuratury Ukrainiec i jego towarzysze, korzystając z fałszywych dokumentów, wynajęli wspólnie jacht, którym podpłynęli pod gazociąg i przyczepili do jego nitek co najmniej cztery ładunki wybuchowe. Po wszystkim mieli uciec z powrotem do Ukrainy.












