Płonące lamborghini i latające banknoty. W Moskwie zginął milioner
Rosyjski milioner Aleksiej Dołgich zginął w wypadku samochodowym w Moskwie. Lamborghini, które prowadził, uderzyło w barierki i stanęło w płomieniach. Śmierć poniósł też jeden z pasażerów, a dwóch kolejnych w ciężkim stanie trafiło do szpitala. Świadkowie wypadku zwracali uwagę na banknoty, które wyleciały na drogę z pojazdu.

Jak donoszą rosyjskie media, Dołgich, który fortunę zdobył dzięki kryptowalutom, zginął w wypadku samochodowym, do którego doszło w nocy 9 listopada na autostradzie w północnej części Moskwy.
Rosja. Wypadek milionera w Moskwie. Nie żyje Aleksiej Dołgich
Według ustaleń milioner rozpędził swoje Lamborghini Urus d do około 150 km/h, stracił panowanie nad pojazdem, który uderzył w barierki, obrócił się i stanął w ogniu.
Na tym odcinku jest ograniczenie do 50 km/h.
Samochodem podróżowały cztery osoby. Śmierć na miejscu poniósł Dołgich i jego znajomy, Iwan Sołowjow. Do szpitala z licznymi złamaniami i oparzeniami trafiło dwóch kolejnych pasażerów.
Z pojazdu na ulicę miały wylecieć pliki banknotów.
Setki mandatów i pranie brudnych pieniędzy
"Aleksiej Dołgich przedstawiał się jako kryptobiznesmen, ale jego reputacja nie była do końca nieskazitelna" - podaje gazeta.ru.
Według publikacji przypisywane było mu pranie brudnych pieniędzy.
Jak podają rosyjskie media, przez 15 miesięcy od zakupu lamborghini 36-latek zdążył dostać 586 mandatów. Ostatni wystawiony został 1 listopada tego roku.













