Reklama

Reklama

Piloci skandynawskich linii lotniczych SAS ogłosili rozpoczęcie strajku

Rozpoczęcie strajku ze skutkiem natychmiastowym po nieudanych rozmowach z pracodawcą w sprawie nowego układu zbiorowego ogłosili w poniedziałek piloci skandynawskich linii lotniczych SAS. W strajku uczestniczy ok. 900 pilotów. A protest może oznaczać odwołanie 200-250 lotów dziennie dla 30 tys. pasażerów.

- Jest to naprawdę zła wiadomość. Jak mamy w takich warunkach pozyskać nowych inwestorów? Nieodpowiedzialną decyzją piloci stawiają na szali przyszłość firmy z 8 tys. miejsc pracy - oznajmił szef SAS, linii lotniczych, które borykają się z problemami finansowymi. 

Obecnie linie lotnicze SAS wdrażają program oszczędnościowy. Rząd Szwecji odmówił ostatnio dokapitalizowania przedsiębiorstwa.

Negocjacje między stowarzyszeniami pilotów toczyły się równolegle w Szwecji, Danii oraz Norwegii od listopada ubiegłego roku. Na początku czerwca strona związkowa zawiadomiła o chęci rozpoczęcia protestu, mediacje trwały od 13 czerwca, a ostateczny termin rozpoczęcia strajku był przesuwany.

Reklama

SAS w pandemii zwolnił 90 proc. pracowników

Konflikt jest związany ze zwolnieniem 560 pilotów w czasie pandemii, a następnie zatrudnianiem pracowników na nowych gorszych warunkach w innych spółkach związanych z SAS. W marcu w firmie przestał obowiązywać poprzedni układ zbiorowy. W marcu 2020 r., na samym początku pandemii, SAS zwolnił tymczasowo 10 tys. osób, czyli 90 proc. pracowników.

Protest dotyczy lotów prowadzonych przez spółkę SAS Scandinavias, która odpowiada za połowę połączeń. Samoloty SAS Link, SAS Connect oraz partnerów zewnętrznych mają obsługiwać połączenia bez zakłóceń.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy