Reklama

Reklama

Paryskie lotnisko zaostrzyło środki bezpieczeństwa

​Po katastrofie egipskiego samolotu Airbus A320, francuscy śledczy prześwietlają personel paryskiego lotniska Roissy-Charles de Gaulle, z którego wystartowała maszyna. Eksperci nie wykluczają bowiem, że przyczyną wczorajszej katastrofy mógł być zamach terrorystyczny.

Śledczy przesłuchali wszystkich pracowników, którzy mieli jakikolwiek kontakt z samolotem EgyptAir. 

W celu identyfikacji osób, analizie poddali między innymi zapis wideo z monitoringu. Według agencji AFP, nie natrafili dotąd na nic podejrzanego. Nie znaleźli też dowodu na wniesienie na pokład samolotu bomby. 

Pracownicy paryskiego lotniska byli już sprawdzani pod względem bezpieczeństwa po ubiegłorocznych atakach terrorystycznych w stolicy Francji. Sześciuset z nich odebrano wówczas pozwolenie na pracę na lotnisku.

Środki bezpieczeństwa zaostrzono wtedy we wszystkich francuskich portach lotniczych. 

Specjalista od sprawa bezpieczeństwa, Xavier Tytelman, powiedział AFP, że bagaż uznany za podejrzany, przechodzi potrójną kontrolę. Zaś bagaż podręczny jest sprawdzany skanerami, które mają prawie 100-procentową dokładność. 

Po marcowych zamachach na lotnisku w Brukseli, w których zginęło 16 osób, Paryż wprowadził u siebie procedurę obserwowania ludzi przechodzących przez terminale w celu wykrycia nietypowych zachowań. 

Dochodzenie na lotnisku Roissy-Charles de Gaulle prowadzą wspólnie policja, straż graniczna, służba bezpieczeństwa lotniczego i służby wywiadowcze. 

Port lotniczy Paryż-Roissy-Charles de Gaulle to największe lotnisko Francji. Jego powierzchnia to ponad 32 kilometry kwadratowe. Obsługuje około 59 milionów pasażerów rocznie, zatrudnia 80 tysięcy osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy