Partia Karalucha robi furorę. "Głos leniwych i bezrobotnych"
Pięć dni wystarczyło, by w indyjskiej satyrycznej Karaluchowej Partii Ludowej (Cockroach Janta Party) zarejestrowało się ponad 400 tys. osób, przy czym 70 proc. ma od 19 do 25 lat. Poczynania nowego ruchu politycznego w sieci śledzi ponad 15 mln obserwujących. Światowe agencje uznają, że inicjatywa może być głosem "zapomnianego" pokolenia Z. A wszystko zaczęło się od dwóch zdań wypowiedzianych przez prezesa indyjskiego Sądu Najwyższego.

W skrócie
- W ciągu pięciu dni do indyjskiej satyrycznej Karaluchowej Partii Ludowej zarejestrowało się ponad 400 tysięcy osób, z czego większość stanowią osoby między 19 a 25 rokiem życia, a media śledzi ponad 15 milionów obserwujących.
- Ruch powstał w reakcji na słowa prezesa indyjskiego Sądu Najwyższego, a jego postulaty dotyczą m.in. gwarancji miejsc dla kobiet w parlamencie i rządzie oraz niezależności mediów.
- Popularność ruchu według Reutersa wynika z trudnej sytuacji młodych dorosłych w Indiach, których głównym zmartwieniem są bezrobocie i niepewna przyszłość finansowa.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
"Partia polityczna dla ludzi, których system zapomniał policzyć. Pięć postulatów. Zero sponsorów. Jeden wielki, uparty rój" - to tylko jedno z haseł, które można znaleźć na stronie nowego indyjskiego ruchu politycznego.
Głównym sloganem partii Cockroach Janta Party (CJP) jest "głos leniwych i bezrobotnych". Prześmiewcze są też umieszczone na stronie statystyki: Pięć postulatów, zero darczyńców korporacyjnych, nieskończone pokłady cierpliwości i "jeden założyciel, bez asystenta osobistego".
"Jeden założyciel" to 30-letni Abhijeet Dipke, student z Uniwersytetu Bostońskiego i strateg do spraw komunikacji politycznej, od dwóch lat mieszkający w USA. W przeszłości pracował z partią Aam Aadmi. Pomysł na nowy ruch pojawił się spontanicznie, a jego nazwa to zasługa szefa Sądu Najwyższego Suryii Kanta.
- Są młodzi ludzie jak karaluchy, którzy nie mają żadnej pracy ani miejsca w zawodzie. Niektórzy z nich ruszają z mediami, inni zostają aktywistami mediów społecznościowych, działaczami RTI (ustawy o dostępie do informacji publicznej) oraz innymi podobnymi i zaczynają atakować wszystkich - mówił Kant podczas posiedzenia sądu w ostatni piątek.
Zaczęło się od słów sędziego. Partia Karalucha ruszyła następnego dnia
Choć sędzia zapewniał później, że chodziło mu "nie o wszystkich młodych ludzi", tylko tych "ze zmyślonymi dyplomami, którzy zachowują się jak pasożyty", to reakcja sieci była natychmiastowa.
Jeszcze tego samego dnia Dipke zapowiedział start nowego ruchu, a dzień później oficjalnie ruszyła strona "karaluchów". W zaledwie kilka dni CJP przegoniła w liczbie obserwujących na Instagramie Indyjską Partię Ludową premiera Narendry Modiego (9 mln użytkowników), która tytułuje się mianem "największej partii na świecie".
- To ruch mający na celu zmianę dyskursu politycznego w Indiach. Młodzież w dużej mierze zniknęła z głównego nurtu dyskusji. Nikt o nas nie mówi. Nikt nie słucha naszych problemów, ani nawet nie próbuje uznać naszego istnienia - powiedział Dipke agencji Reutera.
Na pięć postulatów ruchu składa się m.in. zagwarantowanie połowy miejsc w parlamencie i w rządzie dla kobiet, a także stworzenie warunków do funkcjonowania niezależnych mediów. Pozostałe punkty dotyczą ograniczeń i możliwych konsekwencji dla szefa Sądu Najwyższego (brak możliwości piastowania mandatu w izbie wyższej parlamentu), Głównego Komisarza Wyborczego (kara więzienia w przypadku anulowania demokratycznego głosowania) oraz deputowanych i samorządowców, zmieniających barwy partyjne (20 lat zakazu sprawowania funkcji publicznych).
Kryzys "generacji Z" w Indiach. Młodych jest ponad 1,5 miliarda
Jak podkreśla Reuters bezprecedensowa popularność CJP wynika z pogarszającej się sytuacji "zetek" (osób urodzonych między 1995 a 2007) w Indiach. Z badania Deloitte Global wynika, że młodzi dorośli mocno odczuwają stres w związku z brakiem pracy i wysokimi cenami.
Choć dane rządowe pokazują, że stopa bezrobocia wyniosła 3,1 proc. w 2025 r., to jest ona znacznie wyższa wśród młodych (9,9 proc. w przedziale 15-29 lat).
"Eksperci twierdzą, że wielu młodych ludzi obawia się, że problem może się pogłębić, gdyż sztuczna inteligencja zakłóca pracę na stanowiskach początkowych w rozległym krajowym sektorze zaplecza biurowego. Z badania wynika, że 54 proc. przedstawicieli pokolenia Z i 44 proc. milenialsów - urodzonych między 1983 a 1994 rokiem - odłożyło ważne decyzje życiowe, takie jak zakup domu, z powodu obaw o sytuację finansową. Badanie objęło ponad 14 000 respondentów, a ich głównym zmartwieniem było bezrobocie" - wskazuje agencja.
Reuters przypomina, że w najludniejszym kraju na świecie osoby poniżej 35. roku życia stanowią 65 proc. społeczeństwa, co przekłada się na 1,42 mld ludzi.
Postulaty i satyra trafiły więc na podatny grunt, jednak sam twórca ruchu przestrzegł przed porównaniami do Bangladeszu i Nepalu. U sąsiadów Indii protesty uliczne "generacji Z" doprowadziły do obalenia rządów. Dipke nie chciał też ujawnić, czy planuje złożyć oficjalny wniosek o rejestrację partii politycznej.
- Ma potencjał, by przerodzić się w wielki ruch polityczny, ma potencjał, by zmienić politykę Indii. Cokolwiek zrobimy, zrobimy to w ramach praw konstytucyjnych. Zrobimy to w sposób bardzo demokratyczny i pokojowy - zapewnił.
Źródło: Reuters, Interia













