Reklama

Reklama

Papież Franciszek w Asyżu. Mówił o przyjmowaniu tych, którzy potrzebują pomocy

Papież spotkał się w piątek w Asyżu 500 ubogimi i bezdomnymi z różnych krajów Europy. Wśród nich był 37-letni Polak, Sebastian, od 2007 roku bezdomny. Modlitewne spotkanie odbyło się w związku ze Światowym Dniem Ubogich, który po raz piąty będzie obchodzony w niedzielę.

Przed wejściem do bazyliki Matki Bożej Anielskiej papież otrzymał płaszcz i kij pątnika jako symbole pielgrzymki do miejsc związanych ze świętym Franciszkiem.

Po wysłuchaniu świadectw ubogich, bezdomnych i uchodźców z Francji, Hiszpanii, Polski, Afganistanu i Iraku Franciszek położył nacisk w przemówieniu na to, że "najbardziej ewangelicznym" wezwaniem jest to, by przyjmować tych, którzy potrzebują pomocy.

Papież: Przyjmowanie rodzi poczucie wspólnoty

- To znaczy otworzyć drzwi domu i serca oraz pozwolić wejść temu, kto puka. Tam, gdzie jest prawdziwe poczucie braterstwa, tam przeżywa się także szczere doświadczenie przyjmowania. Tam zaś, gdzie jest strach przed innym czy co gorsza - pogarda dla jego życia, rodzi się odrzucenie, obojętność, patrzenie w drugą stronę - oświadczył papież.

Reklama

Dodał, że "przyjmowanie rodzi poczucie wspólnoty, odrzucenie, przeciwnie, zamyka w egoizmie".

Franciszek przywołał słowa św. Matki Teresy z Kalkuty, że najlepiej przyjąć uśmiechem.

Następnie oświadczył: - Czas, by znów być zgorszonym w obliczu wygłodniałych dzieci, zmuszonych do niewolnictwa, rzucanych przez wody podczas katastrofy morskiej, niewinnych ofiar wszelkiej przemocy. Czas, by skończyła się przemoc wobec kobiet i by były one szanowane, a nie traktowane jak towar.

Papież mówił, że często obecność osób ubogich przeszkadza. - Czasem słyszy się, że odpowiedzialność za ubóstwo ponoszą ubodzy. To następna zniewaga - stwierdził.

Światowy Dzień Ubogich. "Trzeba przywrócić im prawo głosu"

Zdaniem Franciszka "po to, by nie zrobić poważnego rachunku sumienia z powodu swoich czynów, niesprawiedliwości niektórych praw i rozporządzeń ekonomicznych, hipokryzji tych, którzy chcą wzbogacić się ponad miarę, zrzuca się winę na barki najsłabszych".

Wyraził opinię, że "fakty są ważniejsze od kazań" i trzeba "przywrócić prawo głosu ubogim, bo zbyt długo ich prośby pozostawały niewysłuchane".

- Czas zakasać rękawy, by przywrócić godność, tworząc miejsca pracy - wzywał.

Papież publicznie podziękował obecnemu w bazylice wraz z ubogimi francuskiemu kardynałowi Philippe Barbarinowi, który został najpierw skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu za niezgłoszenie przypadków pedofilii w swojej diecezji, a następnie uniewinniony.

- Także on doznał z godnością doświadczenia ubóstwa, porzucenia, utraty zaufania, a bronił się milczeniem i modlitwą - dodał Franciszek zaznaczając, że świadectwo to "wzmacnia Kościół".

Historia 37-letniego Sebastiana z Polski

Jedną z sześciu osób, która opowiedziała o swoim życiu, był 37-letni Polak, Sebastian, od 2007 roku bezdomny.

Jak mówił, wychowywał się w katolickiej rodzinie. W wieku 16 lat spróbował narkotyków i alkoholu. Wtedy, jak dodał, rozpoczęły się jego kłopoty z prawem i przestał odróżniać dobro od zła. Wyznał, że nie pomagały terapie ani odwyk.

- Bóg postawił na mojej drodze osoby z Dzieła Pomocy Świętego Ojca Pio. Na początku podchodziłem z dużym dystansem, miałem swoje przekonania w głowie, towarzyszyły mi upadki, ale w gruncie rzeczy nie chciałem tak żyć. Wielokrotnie przechodziłem obok szczęśliwych ludzi na ulicy, rodzin, kościołów. W końcu przyznałem się sam, że nie dam sobie rady - wspominał.

Dodał: - Stanąłem przed Bogiem takim, jakim jestem. Błagałem, żeby Bóg dał mi nowe życie.

- Nienawidziłem siebie, teraz się akceptuję. Dzięki Bogu chcę zmieniać swoje życie. Dziś czuję się wolnym człowiekiem, który patrzy na siebie i innych ludzi przez pryzmat Bożej miłości - podkreślił Sebastian.

Starszy Afgańczyk opowiadał, że jego synowie współpracowali z włoskim kontyngentem wojskowym, który stacjonował w jego kraju. Jeden z jego synów został zabity przez talibów. Mężczyzna, płacząc wyznał, że martwi się o synów i córki, którzy pozostali w Afganistanie.

Młoda Afganka Farzaneh mówiła papieżowi: - Dorastałam w społeczeństwie patriarchalnym i mizoginistycznym, które zablokowało moje marzenia i aspiracje.

- Teraz jestem we Włoszech, by stanąć mocno na nogach i robić kroki naprzód. Zostawiłam moją ziemię, ale moja dusza jest tam, jestem z dziewczętami z akademika uniwersytetu w Kabulu, które nie mogą iść na uczelnię, same kupić chleba, bawić się - podkreśliła.

Podczas wizyty w Asyżu papież odwiedził też klasztor klarysek.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje