Orban opublikował dziwne nagranie. "Ukraińcy grożą mojej rodzinie"
Viktor Orban opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym rozmawia przez telefon z córką. Premier Węgier, wyraźnie poruszony mówi, że Ukraińcy grozili jemu i jego rodzinie.

W skrócie
- Viktor Orban opublikował nagranie, na którym stwierdził, że Ukraińcy grożą jemu i jego rodzinie.
- Napięcie między Węgrami a Ukrainą narasta z powodu oskarżeń o blokowanie rosyjskiej ropy, zatrzymanie ukraińskiego konwoju bankowego i wysłanie nieuzgodnionej delegacji na Ukrainę.
- W kampanii wyborczej na Węgrzech temat konfliktu z Ukrainą i Unią Europejską jest wykorzystywany przez partię Viktora Orbana, która oskarża opozycję o popieranie Kijowa i Brukseli.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
- Jestem pewien, że zobaczysz w wiadomościach, że Ukraińcy mi grozili. Nie tylko mi, wam też, dzieciom, wnukom. Musimy potraktować to poważnie, ale nie możemy się bać - mówi na nagraniu Orban do córki. Prosi ją również, by zgłaszała mu, jeśli zauważy coś niepokojącego.
"Ukraińcy już grożą mojej rodzinie, dzieciom i wnukom. Wszyscy mają się dobrze, ale wszystko ma swoje granice!" - napisał premier Węgier pod nagraniem.
Słowa Orbana są reakcją na ostatnią wypowiedź Grigorija Omelczenki - byłego ukraińskiego polityka i agenta SBU w latach 90. Omelczenko, który budzi wiele kontrowersji, jednak nie sprawuje już żadnych funkcji publicznych, w jednym z niedawnych wywiadów stwierdził, że ukraińskie służby mogą rozpocząć polowanie na węgierskiego premiera, jeśli nie zmieni on swojego antyukraińskiego podejścia.
Wcześniej groźby wobec Orbana wygłaszał również prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który stwierdził, że może "dać jego adres" ukraińskiej armii. Po tej wypowiedzi europejscy sojusznicy mieli zaapelować do Zełenskiego o złagodzenie retoryki.
Napięcia na linii Ukraina-Węgry. Poszło o rosyjską ropę
Kryzys w relacjach Kijowa z Budapesztem przybrał na sile w ostatnich tygodniach. Rząd Viktora Orbana twierdzi bowiem, że Ukraińcy blokują przepływ rosyjskiej ropy na Węgry rurociągiem Przyjaźń, co ma docelowo doprowadzić do wywołania kryzysu na Węgrzech tuż przed wyborami parlamentarnymi. Ukraina mówi natomiast, że rurociąg nie działa, ponieważ został uszkodzony w wyniku rosyjskiego ataku.
Konflikt zaognił się dodatkowo wraz z zapowiedzią Orbana, że zablokuje on unijną pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro.
Z kolei w ubiegłym tygodniu Węgrzy zatrzymali ukraiński konwój bankowy jadący z Austrii i przewożący miliony euro oraz dziewięć kilogramów złota. Służby aresztowały również siedmiu Ukraińców, którzy mieli rzekomo zajmować się praniem pieniędzy.
Ostatecznie dzięki wysiłkom dyplomatycznym udało się uwolnić przetrzymywanych Ukraińców, ale zarekwirowane pieniądze i złoto nadal przebywają na Węgrzech, co według Kijowa jest kradzieżą i "państwowym terroryzmem".
W środę węgierskie władze poinformowały, że wraz z Słowacją wysłały na Ukrainę "misję rozpoznawczą", która ma sprawdzić w jakim stanie rzeczywiście znajduje się rurociąg Przyjaźń. Ukraińcy stwierdzili, że przyjazd delegacji nie został z nimi uzgodniony, w związku z czym jej członkowie są traktowani w Ukrainie jako "turyści".
Kampania wyborcza na Węgrzech. Orban uderza w Zełenskiego
Na Węgrzech trwa obecnie kampania wyborcza przed zaplanowanymi na 12 kwietnia wyborami parlamentarnymi. Przedwyborcze sondaże przewidują, że na zwycięstwo w wyborach może liczyć opozycyjna partia Tisza, która w ostatnim badaniu uzyskała 53 proc. poparcia. Tym samym wyprzedza ona rządzącą krajem od lat partię Fidesz Viktora Orbana, która według sondaży może liczyć na niecałe 40 proc. głosów.
Kampania wyborcza skupia się w ostatnim czasie na konflikcie Węgier z Ukrainą i Unią Europejską. Według partii Orbana zwycięstwo opozycji może sprawić, że Węgry zostaną wciągnięte w wojnę.
W ostatnim czasie węgierskie miasta wypełniły się plakatami przedstawiającymi prezydenta Ukrainy. Pod zdjęciem widnieje podpis: "Nie pozwólmy, aby to Zełenski śmiał się ostatni". Na innych plakatach widnieją przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber i szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, którzy wskazują otwartą dłonią na Zełenskiego, co ma symbolizować prośby o wsparcie dla Ukrainy. "Wyślijmy wiadomość do Brukseli. NIE ZAPŁACIMY" - brzmi podpis.
Premier Węgier wielokrotnie oskarżał w ostatnim czasie Ukraińców o podejmowanie działań mających na celu obalenie jego rządu. "Prezydent Zełenski wygłasza groźby, a węgierska opozycji popiera Kijów i Brukselę. Ich planem jest proukraiński rząd, który będzie wysyłał węgierskie pieniądze na Ukrainę i odetnie nas od taniej energii. Będziemy bronić naszego interesu narodowego" - pisał w ubiegłym tygodniu.
Twierdził również, że nie zamierza wspierać Ukrainy, ponieważ "to nie jest wojna Węgier".














