Reklama

Reklama

Opozycja krytykuje Orbana za politykę wobec Rosji

Lewicowe i liberalne partie opozycji skrytykowały w czwartek rząd Węgier za politykę zbliżenia z Rosją, skrajnie prawicowy Jobbik natomiast - za to, że nie sprzeciwił się on sankcjom UE wobec Moskwy. Tego dnia na Węgrzech był z wizytą prezydent Władimir Putin.

"Otwieranie się na Wschód nie powinno iść w parze z zamykaniem się na Zachód" - oświadczył na konferencji prasowej szef Węgierskiej Partii Socjalistycznej Gyula Molnar. Ostrzegł, że dla każdego państwa europejskiego nadmierne zbliżenie z Rosją może się skończyć tak, jak na Ukrainie.

Molnar wytknął Orbanowi, że 28 lat temu "wypędzał Rosjan" z Węgier, a teraz ich sprowadza "prosto do kasy, co więcej, raczej od strony okienka wypłat". Uwaga Molnara nawiązywała do słynnego wystąpienia Orbana z 1989 r., w którym żądał on wolnych wyborów i wycofania z Węgier wojsk radzieckich.

Reklama

Lider Koalicji Demokratycznej Ferenc Gyurcsany podkreślił, że politycznego pragmatyzmu nie można mylić z wyrzekaniem się samego siebie i brakiem zasad. "Viktor Orban zdradza historyczny interes Węgier, zdradza Zachód" - ocenił.

Jak podkreślił, żadne rosyjskie inwestycje nie pozwolą zapomnieć o rosyjskiej agresji na Ukrainę "ani nie sprawią, że despotyzm stanie się wybaczalny".

Węgierska Partia Liberalna uznała, że Putin dostał od "kłaniającego mu się w pas węgierskiego kierownictwa" wszystko, po co przyjechał. Jak napisała partia w komunikacie, Orban znów zaatakował sankcje unijne, oczerniał państwa Zachodu i poparł budowę gazociągów omijających nie tylko Ukrainę, ale też Polskę i kraje nadbałtyckie.

Ten ostatni zarzut dotyczył słów Orbana na konferencji prasowej o tym, że trudno uniknąć kwestii stabilności dostaw gazu przez Ukrainę. Orban powiedział, że Węgrom zawsze zależało na dywersyfikacji szlaku dostaw, i nie wykluczył, że mogłyby otrzymywać gaz np. przez Turcję lub z Gazociągu Północnego przez Słowację.

Partia Polityka Może Być Inna oceniła, że Orban zdradził naród dla gazu oraz urojonych lub rzeczywistych korzyści gospodarczych. Rzecznik partii Peter Ungar uważa, że Orban zlekceważył interes narodowy, który nakazywał stanąć po stronie integralności terytorialnej sąsiedniej Ukrainy, i zamiast tego reprezentuje gospodarcze interesy swoje i swojego kręgu.

Partia Dialog wyraziła pogląd, że Orban służy rosyjskim interesom, bo z węgierskim interesem narodowym byłoby zgodne jak najszybsze ograniczenie lub zlikwidowanie energetycznej zależności Węgier od Rosji.

Poseł Jobbiku Marton Gyongyosi skrytykował natomiast rząd za nieprzeciwstawienie się sankcjom UE wobec Rosji. Ocenił, że sankcje są sprzeczne z węgierskim interesem narodowym, gdyż przynoszą gospodarce wielomiliardowe straty, a tymczasem Orban wciąż głosuje w Brukseli za ich przedłużaniem.

Przeciwko wizycie Putina protestowało wieczorem w Budapeszcie około 300 osób na wiecu zorganizowanym przez partię Egyuett (Razem). Przedstawiciele partii podkreślali, że sojusz Orbana z Putinem to ślepa uliczka, a miejsce Węgier jest na Zachodzie.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy