- Pracują oni bardzo ciężko, w nadzwyczaj niebezpiecznych okolicznościach. Pozwólmy im zakończyć prace w ciągu czterech dni, potem będziemy musieli przeprowadzić analizy naukowe z ekspertami, i myślę, że wtedy będziemy musieli przedstawić raport Radzie Bezpieczeństwa (ONZ), by podjęła działania, które uzna za konieczne - powiedział Ban Ki Mun na konferencji prasowej w Hadze. Inspektorzy ONZ przeprowadzili w środę drugą wizytę w rejonie Damaszku, na miejscu domniemanego ataku chemicznego z zeszłego tygodnia. W poniedziałek prowadzili inspekcje na zachodnich peryferiach Damaszku Mudamija, w środę skierowali się na wschodnie przedmieście. Wcześniej w środę Ban Ki Mun mówił, że inspektorom należy dać czas na dokładne zbadanie okoliczności ataku, w którym według opozycji syryjskiej mogło zginąć do 1300 osób. - Niezbędne jest ustalenie faktów - podkreślił. Komentując jego słowa, agencja Reutera wyrażała przypuszczenie, że dopóki w Syrii przebywają inspektorzy, ewentualna interwencja zbrojna Zachodu nie jest prawdopodobna. O użycie broni chemicznej pod Damaszkiem opozycja syryjska oskarżyła wojska prezydenta Baszara el-Asada, z którymi walczy podczas trwającej od 2,5 roku wojny domowej w Syrii.