"Ogłaszają, że rozpoczną wojnę". Węgry alarmują, ostrzeżenie ma ukryty cel
- Francja i Wielka Brytania praktycznie ogłaszają, że rozpoczną wojnę - twierdzi Péter Szijjártó, szef węgierskiej dyplomacji. Skrytykował w ten sposób niedawne memorandum dotyczące planowanego rozmieszczenia wielonarodowych wojsk na Ukrainie. Choć taki scenariusz jest możliwy jedynie w przypadku ewentualnego rozejmu z Rosją, to w ocenie Szijjártó ruch zachodnich państw może doprowadzić do "wciągnięcia Węgry w konflikt". Tezy ministra natychmiast wykorzystała rosyjska propaganda.

W skrócie
- Péter Szijjártó, szef węgierskiej dyplomacji, krytykuje Francję i Wielką Brytanię za memorandum o rozmieszczeniu wojsk na Ukrainie.
- Minister ostrzega, że decyzje Zachodu mogą wciągnąć Węgry do konfliktu i prowadzić do globalnej wojny.
- Wypowiedzi Szijjártó są wykorzystywane przez rosyjską propagandę, mimo zapewnień Zachodu o podjęciu działań tylko po zawarciu rozejmu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Memorandum dotyczące ewentualnego rozmieszczenia sił narodowych w Ukrainie zostało podpisane przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w zeszłym tygodniu. Jak przekazał Starmer dokument "toruje drogę dla ram prawnych, w których siły Wielkiej Brytanii, Francji i partnerów mogłyby działać na terytorium Ukrainy". Dodał też, że na podstawie porozumienia w Ukrainie mogłyby powstać "huby wojskowe". Jednak rozmieszczenie wojsk byłoby możliwe dopiero po ewentualnym rozejmie z Rosją, a na wysłanie sił musiałyby zgodzić się parlamenty obu europejskich potęg.
Péter Szijjártó ostrzega przed wojną. Wskazuje na Francję i Wielką Brytanię
Szereg warunków i znaków zapytania nie przeszkodził Péterowi Szijjártówi uznania, że decyzje Francji i Wielkiej Brytanii "pchają Europę do wojny". W programie "Godzina prawdy" węgierski minister stwierdził, że dwa mocarstwa nuklearne "próbują rozprzestrzenić płomień wojny na cały kontynent".
- Pytanie brzmi teraz, że skoro dwa mocarstwa nuklearne zlokalizowane w zachodniej części Europy praktycznie ogłosiły, że rozpoczną wojnę, to pytanie brzmi, czy my również zostaniemy wciągnięci do tej wojny ze strony Zachodu - pytał retorycznie Szijjártó. W jego ocenie zachowanie Węgrom niezależności miałaby zagwarantować jedynie wygrana rządzącego Fideszu w kwietniowych wyborach parlamentarnych.
- Jeśli nie wygramy, zostaniemy wciągnięci do wojny z Zachodu. Jeśli wygramy, ich nóż się złamie. To bardzo prosta sytuacja. Decyzja rządów brytyjskiego i francuskiego praktycznie niesie ze sobą krytyczne zagrożenie bezpośrednim konfliktem między NATO a Rosją - dodał minister, wprost określając potencjalną konfrontację mianem "trzeciej wojny światowej".
Wybory na Węgrzech. Kto wygrywa w sondażach?
Straszenie globalnym konfliktem w przypadku przegranej Fideszu zbiega się z sondażami, które mogą niepokoić środowisko premiera Viktora Orbána. Opozycyjna TISZA Pétera Magyara od wielu miesięcy zachowuje w nich wyraźną przewagę. Jednak ostateczny rezultat wyborów jest ciężki do przewidzenia.
"Zapewne żadna ze stron nie uzyska większości konstytucyjnej, co będzie miało daleko idące konsekwencje. Do nowelizacji setek ustaw, a także wyboru części urzędników, potrzebne są właśnie 133 mandaty (na 199 możliwych do uzyskania). Teoretycznie Fidesz i TISZA będą skazane na, chociaż ograniczoną współpracę przynajmniej w niektórych sprawach. Alternatywą jest wzajemna obstrukcja, paraliż ustawowy, a tym samym 'szycie' polityki na bieżąco w nie do końca zrozumiałych ramach" - pisał na łamach Interii Dominik Héjj.
Francja i Wielka Brytania uspokajają. Kiedy mogą wysłać wojska?
Antyeuropejskie i katastroficzne wizje Szijjártó podchwycają nie tylko prorządowe węgierskie media jak m.in. serwis Origo i dziennik "Magyar Nemzet", ale również rosyjska propaganda. Agencja RIA Nowosti cytując Szijjártó, pisze o "ukrytym wypowiedzeniu wojny" Rosji przez Francję i Wielką Brytanię. Z kolei dziennik "Kommiersant" wykorzystał słowa ministra z wywiadu o... ataku zimy. W ocenie Węgra mróz i zamiecie "powaliły Europę Zachodnią na kolana".
Zarówno Starmer i Macron zapewniają, że kontyngenty wojskowe mogłyby zostać wysłane na Ukrainę tylko po zawarciu rozejmu między Ukrainą a Rosją.
- Będę informował izbę o rozwoju sytuacji i gdyby wojska miały zostać wysłane na mocy podpisanej deklaracji, poddałbym tę sprawę pod głosowanie izby - zapewniał Starmer w zeszłym tygodniu w Izbie Gmin.
Z kolei Macron podkreślał, że Francja mogłaby po rozejmie wysłać na Ukrainę kilka tysięcy żołnierzy, których zadaniem nie byłoby angażowanie się w walki, ale zabezpieczanie porozumienia.












