Reklama

Reklama

Odbiorą uprawnienia prezydentowi? "Musimy reformować"

Założyciel współrządzącego we Włoszech Ruchu Pięciu Gwiazd Beppe Grillo opowiedział się w niedzielę w Rzymie za odebraniem części uprawnień prezydentowi kraju. Mówił też, że jego ugrupowanie nie boi się agencji ratingowych.

W czasie festynu antysystemowego ruchu na terenie antycznego Circus Maximus, Grillo oświadczył w przemówieniu do tysięcy zwolenników: "Będziemy musieli odebrać część uprawnień głowie państwa, musimy zreformować" jego urząd.

"Głowa państwa przewodniczy Krajowej Radzie Sądownictwa, jest zwierzchnikiem sił zbrojnych. To nie jest zgodne z naszym sposobem myślenia" - podkreślił Grillo. Jego zdaniem należy też uchylić przepis przewidujący karę za zniesławienie prezydenta.

Przywódca ruchu skomentował też piątkową decyzję agencji ratingowej Moody’s o obniżeniu ratingu Włoch z Baa2 do Baa3, co wytłumaczyła ona wyraźną zmianą strategii budżetowej nowego rządu i "znacząco podniesionym deficytem".

Reklama

"Nie boję się nikogo, a tym bardziej tych chorych" - powiedział odnosząc się do agencji ratingowych. "Nie budzą naszego strachu trzy czy cztery agencje ratingowe" ani "tacy staruszkowie w Europie, jak (przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude) Juncker" - oznajmił były komik Grillo i dodał: "Ich przyszłość to klinika", a "my jesteśmy wolni".

Założyciel Ruchu Pięciu Gwiazd skrytykował opozycyjną lewicę. "Ta lewica z tymi intelektualistami jest martwa, stała się taka nudna. Świat się zmienia" - dodał.

Słowa Grillo na temat ograniczenia uprawnień prezydenta skrytykowali politycy opozycji - zarówno z centrolewicowej Partii Demokratycznej, jak i centroprawicowej Forza Italia. Prezydent Włoch Sergio Mattarella nie odniósł się do słów Grillo.

Z Rzymu Sylwia Wysocka 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje