Reklama

Reklama

"Od przyszłego tygodnia wdrażanie krajowych środków przeciw Rosji"

Grupa "wielu krajów" UE zacznie od przyszłego tygodnia wdrażać środki wobec Rosji w związku z próbą zabójstwa w Wielkiej Brytanii byłego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego Siergieja Skripala - poinformowała w piątek prezydent Litwy Dalia Grybauskaite.

Według nieoficjalnych informacji część stolic unijnych ma zdecydować o wydaleniu rosyjskich dyplomatów - podobnie jak uczyniła to Wielka Brytania - lub o odwołaniu swoich ambasadorów z Moskwy. Londyn w reakcji na zamach na Skripala odesłał 23 rosyjskich dyplomatów uznanych za niezgłoszonych oficerów wywiadu.

"Krajowe środki wobec Rosji będą wdrażane od przyszłego tygodnia ze strony wielu krajów" - powiedziała w piątek rano prezydent Litwy. "Wspólna odpowiedź (UE - PAP) była wczoraj, od początku przyszłego tygodnia wiele krajów sięgnie po krajowe środki" - dodała.

Reklama

Premier Danii Lars Rasmussen pytany o kolejne kroki w sprawie Rosji podkreślił, że o konkluzjach szczytu poinformował już szefa MSZ, który w piątek rano ma rozmawiać z przedstawicielami komisji spraw zagranicznych parlamentu. "W nadchodzących dniach mój rząd bardzo poważnie rozważy podjęcie dalszych kroków" - zadeklarował.

Podobne kroki jak Wielka Brytanii ma rozważyć również Irlandia. Premier tego kraju Leo Varadkar zapowiadał, że będą sprawdzać dyplomatów, tak by nie wydalać przypadkowych osób.

Źródła dyplomatyczne, z którymi rozmawiała PAP, podkreślały, że w grupie kilkunastu krajów, które mają wydalić rosyjskich ambasadorów, nie będzie m.in. Węgier, Włoch, Grecji, czy Hiszpanii. Przywódcy tych krajów dawali na szczycie do zrozumienia, że nie zdecydują się na taki krok. Nie jest jasna postawa Niemiec, natomiast Francja - jak podawały źródła zbliżone do Pałacu Elizejskiego - ma się przyłączyć do krajów stosujących restrykcje dyplomatyczne wobec Moskwy.

W nocy z czwartku na piątek na szczycie UE przywódcy unijni zgodzili się, że odwołają na razie na miesiąc na konsultacje unijnego przedstawiciela z Moskwy.

W pisemnych wnioskach zgodzili się, że Rosja jest prawdopodobnie odpowiedzialna za atak i że nie ma innego wiarygodnego wyjaśnienia tej sprawy.

Skripal - były pułkownik GRU, w przeszłości skazany w Rosji za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii - oraz towarzysząca mu córka Julia 4 marca trafili do szpitala w stanie krytycznym, gdy stracili przytomność w Salisbury na południowy zachód od Londynu.

W toku śledztwa, prowadzonego z udziałem m.in. policyjnych sił antyterrorystycznych i wojskowych ekspertów ds. broni chemicznej, odkryto, że do próby otrucia Skripala i jego córki wykorzystano produkowaną w Rosji broń chemiczną typu Nowiczok.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka i Mateusz Roszak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne