Reklama

Reklama

Od miesięcy błąkali się na morzu bez jedzenia

Indonezja przyjęła ponad 370 migrantów, którzy od miesięcy błąkali się na morzu i których nie chciało przyjąć żadne z państw regionu - poinformowały w środę władze. Jednak problem narastającej fali uchodźców z Birmy i Bangladeszu staje się coraz poważniejszy.

Jak poinformowały władze prowincji Aceh, na jednej łodzi, która przybiła do brzegu we wtorek wieczorem, były 102 osoby, w tym 26 kobiet i 31 dzieci. Kolejnych 272 uchodźców uratowało 8 indonezyjskich łodzi rybackich.

Jeden z migrantów, 30-letni Ubaydul Haque, opowiadał, że po tym jak zawiódł silnik jego łodzi, kapitan ulotnił się. Przez 4 miesiące błąkali się na morzu zanim znaleźli ich indonezyjscy rybacy i przyholowali do brzegu. "Nie mieliśmy już żywności, chcieliśmy dostać się do Malezji, ale nie pozwolono nam" - powiedział.

Uchodźcy zostali uratowani w kilka godzin po tym jak indonezyjska minister spraw zagranicznych Retno Marsudi oświadczyła, że jej kraj "uczynił więcej niż powinien" aby pomóc setkom uciekających przed prześladowaniami muzułmanów z Birmy i migrantom z Bangladeszu opuszczonych na morzu przez przemytników.

Reklama

W środę Marsudi ma spotkać się z jej odpowiednikami z Malezji i Tajlandii aby przedyskutować narastający problem migrantów. "Migracja nie jest problemem jednego lub dwóch państw. To jest problem regionalny, ale także i globalny" - powiedziała Marsudi dziennikarzom po posiedzeniu gabinetu.

Według niej Indonezja przyjęła już 1346 migrantów z Birmy i Bangladeszu, którzy przybili do brzegów prowincji Aceh i północnej Sumatry w ub. tygodniu. Marsudi poinformowała, że jeszcze przed obecnym kryzysem, w Indonezji przebywało ok. 12 tys. migrantów oczekujących na stałe przesiedlenie.

Proces ten jednak przebiega bardzo wolno; rocznie nie więcej niż 500 migrantów znajduje stałe miejsce osiedlenia w krajach Azji Południowo Wschodniej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje