Nowy napad na bank w Niemczech. Trwa czarna seria, rozkładają ręce
Kolejny napad na bank w Niemczech - informuje "Bild". Do kradzieży doszło w Halle w Nadrenii Północnej-Westfalii. Do tej pory policji nie udało się określić wysokości łupu i skali strat. To kolejny taki przypadek w ostatnim czasie. Co ciekawe, sposób działania przestępców "pozostaje niejasny"

W skrócie
- W Halle w Niemczech doszło do włamania do czterech skrytek depozytowych w banku oszczędnościowym.
- Wcześniej podobne kradzieże miały miejsce w Bonn, gdzie podejrzewanym był były pracownik banku, oraz w Gelsenkirchen, gdzie łup sięgnął około 30 milionów euro.
- Policja apeluje do świadków o pomoc, a niemieckie media ostrzegają, że skrytki depozytowe stają się coraz częstszym celem przestępców.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Do przestępstwa doszło we wtorek w Halle w Niemczech. Według wstępnych ustaleń policji w godzinach otwarcia oddziału banku włamano się do czterech skrytek depozytowych.
"Bild" przekazał, że służby skontaktowały się już z poszkodowanymi klientami. Policja poinformowała jednak, że nie da się jeszcze określić rozmiaru szkód. Ponadto sposób działania sprawcy lub sprawców nadal pozostaje niejasny.
Policja zaapelowała przy tym do świadków o zgłaszanie wszelkich podejrzanych sytuacji.
Niemcy. Seria włamań do skrytek depozytowych w bankach
Dodajmy, że to niejedyna sytuacja w Niemczach, gdy skrzynki depozytowe stał się "łakomym kąskiem" dla przestępców. W połowie grudnia policja w Bonn została poinformowana o włamaniu do dwóch skrytek depozytowych zawierających złoto.
Z relacji wspomnianej niemieckiej gazety wynika, że służby podejrzewają, iż włamał się do nich jeden z były pracowników banków. Ponadto dziennik "General-Anzeiger" dodał, że z sejfu mogło zniknąć około 20 kilogramów złota.
W piątek policja ujawniła, że pracownik, który miał dokonać kradzieży, ma 22 lata. Na mocy nakazu sądowego śledczy przeszukali jego mieszkanie i drugie miejsce zamieszkania oraz zabezpieczyli dowody.
Podejrzany były pracownik banku został przewieziony na komisariat, ale później zwolniony. Rzecznik policji poinformował, że nie było podstaw do jego dalszego zatrzymania.
Gelsenkirchen. Sprawcy mieli ukraść około 30 milionów euro
Do 95 proc. z 3250 skrytek depozytowych banku oszczędnościowego nieznani sprawcy włamali się również w Gelsenkirchen.
Według wstępnych szacunków sprawcy mieli ukraść około 30 milionów euro. Policja jednak nie wyklucza, że łup mógł być większy. W takim przypadku mogłaby to być jedna z największych kradzieży w historii niemieckiej kryminalistyki.
Niedowierzanie wśród niemieckiej opinii publicznej wywołał także sam sposób włamania. Okazało się bowiem, że włamywacze przedostali się do piwnicy placówki bankowej i z użyciem gigantycznego wiertła przebili się przez oddzielającą od skarbca ścianę.
Źródła: "Bild", "General-Anzeiger"











