Nowy kraj może dołączyć do UE. "Niepokojące słowa Trumpa"
Islandia planuje wznowienie rozmów na temat członkostwa w Unii Europejskiej. Szacowano, że referendum w tej sprawie mogłoby się odbyć w 2027 roku. Jednak, jak informuje Politico, Reykjavík chce przyspieszenia tego procesu. Islandczycy mieliby się wypowiedzieć w sprawie członkostwa w UE już w sierpniu bieżącego roku. "Groźby ze strony USA sprawiły, że sprawa stała się jeszcze pilniejsza" - powiedział jeden z rozmówców.

Islandia rozważa dołączenie do struktur Unii Europejskiej. Już w przeszłości była ona jednym z krajów kandydujących, jednak wniosek akcesyjny został wycofany przez islandzki rząd w 2015 roku.
Referendum w sprawie wznowienia rozmów z UE miałoby się odbyć w sierpniu - informuje Politico, powołując się na dwóch islandzkich urzędników. Według portalu tamtejszy parlament ma ogłosić datę głosowania w ciągu najbliższych kilku tygodni.
O takim potencjalnym ruchu rządu w Reykjaviku informował w styczniu korespondent Polsat News Tomasz Lejman. Zwrócił uwagę na nowy trend w sondażach. Akcesję Islandii do UE popiera obecnie 45 proc. ankietowanych. Trzy lata temu zwolenników wejścia do Unii było 25 proc.
Decyzja ta pojawia się w momencie, gdy rośnie poparcie dla rozszerzenia UE - Bruksela pracuje nad planem, który mógłby przyznać Ukrainie częściowe członkostwo już w przyszłym roku, a najlepiej rokujący z państw oficjalnie kandydujących - Czarnogóra - zamknął w zeszłym miesiącu kolejny rozdział negocjacyjny.
Islandia w UE? "Przed jakimkolwiek innym krajem kandydującym"
"Rządząca koalicja obiecała przeprowadzić referendum w sprawie wznowienia rozmów akcesyjnych z UE do 2027 roku. Jednak harmonogram ten został przyspieszony w obliczu wstrząsów geopolitycznych i po decyzji Waszyngtonu o nałożeniu ceł na Islandię oraz groźbach prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczących aneksji Grenlandii" - czytamy.
Decyzja ta nastąpiła po serii wizyt polityków UE w Islandii i islandzkich polityków w Brukseli. Jeśli Islandczycy zagłosują na "tak", mogą przystąpić do UE przed jakimkolwiek innym krajem kandydującym.
- Rozmowy o rozszerzeniu ulegają zmianie. Coraz większy nacisk kładzie się na bezpieczeństwo, przynależność i utrzymanie naszej zdolności do działania w świecie konkurujących stref wpływów. Dotyczy to wszystkich Europejczyków - powiedziała komisarz UE ds. rozszerzenia Marta Kos.
Islandia. Groźby Donalda Trumpa, żart ambasadora USA
Rozmówcy podkreślają, że dialog z UE na temat zacieśnienia więzi z Islandią i potencjalnego wznowienia negocjacji akcesyjnych rozpoczął się jeszcze przed powrotem Trumpa na urząd prezydenta USA.
Jednak narastające groźby ze strony Stanów Zjednoczonych, wśród nich żart Billy'ego Longa, kandydata Trumpa na ambasadora w Islandii, że kraj ten stanie się 52. stanem USA, a on zostanie jego gubernatorem, sprawiły, że sprawa stała się jeszcze pilniejsza.
- Myślę, że czterokrotne wymienienie Islandii w przemówieniu Trumpa (na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w zeszłym miesiącu, podczas gdy prezydent USA mówił o Grenlandii - red.) z pewnością skupiło uwagę - powiedział jeden z unijnych urzędników, dodając, że "musi to być niepokojące dla małego kraju".
Islandia może stać się członkiem UE. "Sytuacja uległa zmianie"
Islandia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 roku, w szczytowym momencie kryzysu finansowego, podczas którego upadły wszystkie trzy główne banki komercyjne tego kraju. Rząd zamroził jednak rozmowy w grudniu 2013 roku, gdy gospodarka Islandii szybko się odradzała, a ekonomiści ostrzegali przed potencjalnym rozpadem strefy euro. W marcu 2015 roku Reykjavík zawnioskował o wycofanie swojej kandydatury.
"Jednak w ciągu ostatniej dekady sytuacja geopolityczna uległa znaczącej zmianie" - pisze Politico.
Islandia zajmuje strategicznie ważne miejsce na północnym Atlantyku, na południe od koła podbiegunowego. Nie ma armii, a jej bezpieczeństwo opiera się na członkostwie w NATO oraz dwustronnej umowie obronnej zawartej z USA w 1951 roku.
Rzeczywistość ta, w połączeniu z korzyściami ekonomicznymi wynikającymi z przystąpienia do UE, wydaje się zmieniać nastroje społeczne co do ewentualnego przystąpienia do bloku. Sondaże wskazują bowiem wzrost poparcia dla takiego rozwiązania.
Islandia w Unii Europejskiej? Problemem prawo do połowów
Największym potencjalnym problemem jest kwestia praw do połowów, kluczowej branży w Islandii i ważnego tematu ostatnich negocjacji. - Ostatecznie chodzi o ryby, to zawsze był główny problem - powiedział jeden z urzędników UE.
"Istnieje jednak jedna zasadnicza różnica między negocjacjami wtedy i teraz: brexit" - czytamy. Islandia toczyła bowiem z Wielką Brytanią szereg starć w temacie połowów, które zwane były "wojnami dorszowymi". Teraz jednak, gdy Wielka Brytania nie jest częścią UE, prawa do połowów mogą stanowić mniejszą przeszkodę.
"Jeśli Islandczycy zdecydują się na wznowienie rozmów z UE, negocjacje mogą potoczyć się szybko. Islandia jest członkiem Europejskiego Obszaru Gospodarczego i strefy wolnego handlu Schengen, a w związku z tym ma już w swoim prawie wiele przepisów UE" - pisze Politico.
- Na papierze nie byłoby to zbyt trudne. Zamknięcie wszystkich rozdziałów negocjacyjnych mogłoby zająć około roku - powiedział jeden z unijnych urzędników.
Aby faktycznie przystąpić do UE, Islandia będzie musiała przeprowadzić kolejne referendum.
Źródło: Politico















