Nowe cele Władimira Putina wobec Zachodu. Estoński wywiad ujawnia
- Wydaje się, że Rosja nie ma obecnie zamiaru atakować żadnego z państw bałtyckich ani szerzej NATO - twierdzi Kaupo Rosin, dyrektor generalny estońskiej służby wywiadowczej. Jego zdaniem celem Kremla jest aktualnie powstrzymanie rozwoju przemysłu zbrojeniowego w Europie, przekonanie społeczności międzynarodowej do zniesienia sankcji oraz osłabienie wsparcia dla Ukrainy.

W skrócie
- Estoński wywiad podkreśla, że Rosja obecnie nie planuje ataku na państwa NATO, w tym kraje bałtyckie.
- Rosja dąży do spowolnienia europejskiego wyścigu zbrojeń, zniesienia sankcji oraz osłabienia wsparcia dla Ukrainy.
- Kreml stosuje działania sabotażowe i propagandowe, aby rozbić jedność Zachodu i przekonać społeczeństwa do zmiany priorytetów.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Serwis internetowy publicznego nadawcy radiowo-telewizyjnego ERR w Estonii opublikował wywiad z szefem tamtejszego wywiadu.
Kaupo Rosin na wstępie zastrzegł, że ryzyko rosyjskiego ataku na któreś z państw bałtyckich wydaje się znikome, a Władimir Putin i jego ludzie mają respekt do Sojuszu Północnoatlantyckiego.
- Rosja szanuje NATO - ocenił i podkreślił, że zadaniem Zachodu jest utrzymanie tego stanu rzeczy przez kolejne lata.
Cele Rosji wobec Zachodu. Spowolnienie zbrojeń w Europie i zniesienie sankcji
Zdaniem dyrektora generalnego estońskiej służby wywiadowczej Rosja ma inne cele. Jednym z nich jest spowolnienie rozwoju europejskiego potencjału militarnego.
- Rosja nadal widzi zagrożenie w zbrojeniu Europy, albo jest tym zaniepokojona, bo może się okazać, że jeśli Europa utrzyma ten kurs, to w przyszłości będziemy w stanie wygrać ten wyścig zbrojeń z Rosją - zaznaczył.
- Można w tym celu zastosować różne środki. Ten zestaw narzędzi będzie prawdopodobnie szeroki - dodał.
Jednym z nich - jak zaznaczył estoński oficer - jest "opowiedzenie Europie historii o pokoju". - To część tego uspokajającego przesłania, mającego na celu stworzenie w Europie wrażenia, że wszystko jest w porządku, że Rosja nie stanowi zagrożenia i nie ma potrzeby spieszyć się z tym zbrojeniem - tłumaczył.
Innym ze sposobów na osiągnięcie tego celu może być wywieranie wpływu na poszczególne społeczeństwa, wskazując im, że środki przeznaczane na obronność mogłyby być wykorzystywane w innych sektorach, np. socjalnym. Taka narracja pogłębia podziały w europejskich społeczeństwach i wywiera presję na ich polityków.
Kaupo Rosin zaznaczył też, że Moskwa cały czas pracuje nad osłabieniem zachodniego wsparcia dla Ukrainy poprzez działalność sabotażową. - To rzeczywiście się dzieje, ale dla Rosji to inna sfera, ukryta sfera, gdzie wciąż starają się zacierać ślady, jak tylko mogą, i jak widać po różnych operacjach na terytorium Polski i Rumunii, nie udaje im się tego ukryć do końca - mówił.
Zdaniem eksperta kolejnym kluczowym celem Putina i jego ludzi jest doporowadzenie do zniesienia sankcji. - Co natychmiast dałoby tlen. (...) Rosja ma coraz więcej problemów. Nie upadnie w ciągu najbliższych kilku miesięcy, sześciu miesięcy, ani roku, ale i tak (ta sytuacja - red.) powoli zacznie wywierać wpływ - stwierdził.
Szef estońskiego wywiadu zdradził taktykę Rosji. "Zmieniła swoje zachowanie"
Kaupo Rosin stwierdził, że "Rosja zmieniła swoje zachowanie w wyniku naszych reakcji na różne incydenty, które miały miejsce w całym regionie". - Jak dotąd nadal jest jasne, że Rosja szanuje NATO - zaznaczył przekonując, że Władimir Putin nie będzie obecnie dążył do bezpośredniej konfrontacji.
Szef estońskiego wywiadu wspominając o "incydentach" mówił m.in. o naruszeniach przestrzeni powierzanej państw NATO przez rosyjskie drony i samoloty, czy działaniach floty cieni na Bałtyku.
Nawiązał przy tym do uszkodzenia w grudniu 2024 roku podmorskich kabli w Zatoce Fińskiej przez tankowiec floty cieni, naruszenia estońskiej przestrzeni powietrznej przez trzy rosyjskie myśliwce MiG-31 oraz wtargnięcia dronów w przestrzeń krajów NATO, w tym Polski, jesienią 2025 roku. Po tych incydentach NATO powołało misje: Bałtycką Straż (Baltic Sentry) oraz Wschodnią Straż (Eastern Sentry).
Zdaniem eksperta Rosjanie zmienili trajektorie posyłanych nad Ukrainę dronów, żeby ograniczyć ryzyko wtargnięcia w przestrzeń NATO. Podał też przykład rosyjskich samolotów latających nad Bałtykiem, które mają skrupulatnie monitorować swoje trasy, żeby nie doprowadzać do kolejnych incydentów.
- Oczywiście nie wyklucza to, że incydenty nie będą miały miejsca w przyszłości, ponieważ aktywność militarna jest wysoka, wojna w Ukrainie wciąż trwa, teoretycznie są one nadal możliwe, ale nie wydaje się, aby Rosja celowo próbowała cokolwiek eskalować - dodał.














