Reklama

Reklama

Niesamowite spotkanie po 80 latach. Rodzeństwo rozdzieliła II wojna światowa

Na ponowne spotkanie czekali blisko 80 lat. Tyle trwała rozłąka rodzeństwa, które ostatni raz widziało się podczas II wojny światowej. Australijskie media mówią o cudzie.

Beryl Johnson i Bill Stewart to australijskie rodzeństwo. Nie dane im było jednak spędzić większości życia blisko siebie. Zostali bowiem rozdzieleni w czasach II wojny światowej

Oboje wychowywali się bez matki, zaś ich ojciec służył na pokładzie statku Iron Crown. W tym czasie Beryl i Bill mieszkali razem w domu dziecka. 

Rodzeństwo zostało rozdzielone

W 1942 roku Iron Crown został zaatakowany przez japoński torpedowiec i zatopiony, a ojciec rodzeństwa zginął z całą resztą załogi. Po jego śmierci brata i siostrę postanowiono rozdzielić. Bill trafił do sierocińca dla chłopców w Adelajdzie, zaś młodsza Beryl - do adopcji.

Reklama

Jak zaznacza australijska stacja ABC News, panowało wówczas przekonanie, że sieroty potrzebują "przerwy" od innych krewnych. Po latach rodzeństwo próbowało odnaleźć siebie nawzajem, jednak brat i siostra nie byli w stanie doszukać się jakichkolwiek informacji. Bill twierdzi, że nie mógł doprosić się o pomoc ze strony domu dziecka. 

W dorosłym życiu Bill zamieszkał w Sydney, a Beryl w Adelajdzie. Przez dziesięciolecia nie mieli ze sobą żadnego kontaktu. Nie wiedzieli nawet, czy ich rodzeństwo żyje.

Spotkanie po latach

Punktem zwrotnym było odnalezienie wraku Iron Crown w kwietniu 2019 roku. Australijskie władze zorganizowały wówczas uroczystości upamiętniające poległych żołnierzy, w tym ojca rodzeństwa. To wtedy Bill nawiązał kontakt z Kylie Watson, która zajmowała się poszukiwaniem zaginionych członków rodzin.

Rozpoczęły się poszukiwania zaginionej siostry. Kiedy wszystkie tropy wskazywały, że kobieta mieszka w Adelajdzie, mężczyzna skontaktował się z lokalnymi gazetami, by te umieściły apel o zgłoszenie się osób, które mają jakąkolwiek wiedzę na temat miejsca pobytu Beryl Stewart.

- Tej samej niedzieli (w której opublikowano apel - red.) moja wnuczka przybiegła do mnie i powiedziała, że ma wspaniałe wieści dotyczące siostry. Powiedziała, że Beryl żyje i że zadzwoni do mnie za 10 minut - powiedział 91-letni dziś mężczyzna.

- Płakałam, kiedy usłyszałam, że Billy żyje. To był niewiarygodny głos, o którym nigdy nie sądziłem, że znów go usłyszę - opowiedziała z kolei jego siostra.

Beryl i Bill obiecali sobie, że będą dzwonić do siebie o 8 rano każdego dnia i planują spędzić razem Boże Narodzenie w otoczeniu swojej rodziny. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy