Reklama

Reklama

Niemieckie media: Szwajcaria ulokowała szpiega w rządzie Nadrenii Północnej

Afera związana z działalnością szwajcarskiego wywiadu w Niemczech zatacza coraz szersze kręgi. Jak podają niemieckie media, zatrzymany w zeszłym tygodniu szpieg zdołał ulokować swojego współpracownika w administracji finansowej Nadrenii Północnej-Westfalii.

Afera związana z działalnością szwajcarskiego wywiadu w Niemczech zatacza coraz szersze kręgi. Jak podają niemieckie media, zatrzymany w zeszłym tygodniu szpieg zdołał ulokować swojego współpracownika w administracji finansowej Nadrenii Północnej-Westfalii.

Tydzień temu niemiecka policja zatrzymała we Frankfurcie nad Menem 54-letniego obywatela Szwajcarii podejrzanego o prowadzenie w Niemczech działalności wywiadowczej. Daniel M. inwigilował osoby i instytucje zainteresowane zdobyciem informacji o obywatelach Niemiec ukrywających swój majątek w szwajcarskich bankach. Jak podały w czwartek dziennik "Sueddeutsche Zeitung" oraz stacje telewizyjne WDR i NDR, w resorcie finansów landu Nadrenia Północna-Westfalia działa zdaniem śledczych dotąd niezidentyfikowany współpracownik szwajcarskich służb. Jego zadaniem jest zdobycie informacji o pracownikach urzędów podatkowych uczestniczących w procederze zakupu kaset z danymi Niemców mających konta w szwajcarskich bankach.

Reklama

Akcja szwajcarskich szpiegów odbywa się zdaniem niemieckich śledczych za wiedzą kierownictwa szwajcarskiej służby wywiadowczej NDB.  

W minionych 10 latach władze kilku niemieckich krajów związkowych, w tym Nadrenii Północnej-Westfalii, kilkakrotnie kupowały od anonimowych osób takie nośniki danych z informacjami o niemieckich obywatelach. Szwajcaria uważa te transakcje za nielegalne, ponieważ informacje na oferowanych płytach CD były wykradane z banków. 

Jak pisze agencja dpa, szwajcarski wymiar sprawiedliwości zamierza wykorzystać dane zebrane przez swoich szpiegów do wydania nakazu aresztowania przeciwko pracownikom niemieckiego fiskusa. Strona szwajcarska zarzuca im szpiegostwo gospodarcze i naruszenia tajemnicy bankowej.

Minister finansów Nadrenii Północnej-Westfalii Norbert Walter-Borjans powiedział, że niemieckie władze nie dadzą się zastraszyć. "Jeżeli informacje o krecie w naszej administracji finansowej potwierdzą się, oznaczać to będzie, że skandal wszedł w kolejną fazę" - podkreślił minister.

Decyzje niemieckich landów o zakupie nośników informacji doprowadziły do pogorszenia relacji niemiecko-szwajcarskich. Szwajcaria uważa takie transakcje za niezgodne z prawem.     

Z szacunków niemieckiego ministerstwa finansów wynika, że nieuczciwi podatnicy mogli ukryć w szwajcarskich bankach nawet 80 mld euro.

Po upublicznieniu wiadomości o kupnie przez władze płyt z nazwiskami podatników ukrywających pieniądze w Szwajcarii wielu niemieckich obywateli zawiadomiło fiskusa o popełnieniu przez siebie przestępstwa. Od 2010 roku do urzędów podatkowych wpłynęło 128 tys. takich zgłoszeń, najwięcej (40 tys.) w 2014 roku. Szacuje się, że nieuczciwi podatnicy wpłacili od tego czasu 6 mld euro zaległych podatków.

Z Berlina Jacek Lepiarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy