Reklama

Reklama

Niemiecki rząd "poirytowany" decyzją Gazpromu

Rząd Niemiec jest zaniepokojony sporem gazowym między Ukrainą a Rosją. W interesie UE leży, aby kraje te były "wiarygodnymi partnerami", jeśli chodzi o zaopatrzenie w gaz - powiedział w poniedziałek rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert.

Rzecznik zaakcentował konieczność zapewnienia stabilnego zaopatrzenia w ten surowiec. Powiedział, że rząd Niemiec jest zaniepokojony i "poirytowany" decyzją rosyjskiego Gazpromu, który postanowił wypowiedzieć kontrakty z ukraińskim Naftohazem.

"Fakt, że Gazprom chce zakończyć swe kontrakty przed terminem wywołał irytację nie tylko tutaj, w Niemczech, ale także w innych państwach Unii Europejskiej i w Komisji Europejskiej" - powiedział Seibert na konferencji prasowej.

Wiceprezes Gazpromu Aleksandr Miedwiediew oświadczył w sobotę, że koncern rozpoczął procedurę wypowiadania kontraktów na dostawy i przesył gazu zawartych z ukraińskim Naftohazem. Krok ten Gazprom zapowiedział już w piątek.

Reklama

Chodzi o obowiązujące do 2019 roku włącznie kontrakty - zawarte jeszcze za czasów, gdy premierem Ukrainy była Julia Tymoszenko - regulujące dostawy rosyjskiego gazu na Ukrainę i tranzyt błękitnego paliwa przez terytorium tego kraju na zachód Europy.

Gazpromowi się "nie opłaca"

O tym, że Gazprom przystępuje do procedury przed Trybunałem Arbitrażowym, która ma na celu wypowiedzenie umów Ukrainie, szef koncernu Aleksiej Miller powiadomił w piątek. Oznajmił, że przedłużenie kontraktów nie jest dla Gazpromu opłacalne. Następnie rzecznik rosyjskiego koncernu Siergiej Kuprijanow oświadczył, że mimo decyzji o rozwiązaniu wszystkich umów z Ukrainą Gazprom nie będzie w najbliższym czasie przerywał tranzytu gazu przez jej terytorium.

Decyzja Gazpromu nastąpiła po ogłoszeniu przez ukraiński Naftohaz, że w innym sporze przed arbitrażem w Sztokholmie - o tranzyt gazu - trybunał przyznał Ukraińcom 4,63 mld USD za to, że Gazprom nie dostarczył uzgodnionej ilości gazu do tranzytu. Ukraińska spółka wyjaśniła przy tym, że biorąc pod uwagę pierwsze orzeczenie, stwierdzające, że Naftohaz ma spłacić zadłużenie wobec Gazpromu, strona rosyjska powinna przekazać stronie ukraińskiej 2,56 mld dolarów.

Miller określił w piątek decyzje trybunału w Sztokholmie jako asymetryczne i oznajmił, że naruszają one równowagę interesów stron w dwóch kontraktach.

Trzy miliardy z tranzytu

Dzień wcześniej Gazprom odmówił dostarczania gazu na Ukrainę. Według mediów rosyjskich strona ukraińska wpłaciła zaliczkę za dostawy gazu w marcu, jednak Gazprom zwrócił ją, informując, że nie uzgodniono dodatkowego porozumienia, niezbędnego po okresie przerwy w dostarczaniu surowca. Ukraina przez dłuższy czas nie kupowała gazu z Rosji.

W związku z konfliktem z Gazpromem Ukraina ograniczyła zużycie gazu o 14 procent. W piątek Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo poinformowało, że podpisało kontrakt z Naftohazem na pilne dostawy błękitnego paliwa.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył w sobotę, że zwiększone dostawy gazu z UE, w tym z Polski, Słowacji i Węgier pozwoliły na ustabilizowanie sytuacji i uregulowanie deficytu surowca. Poroszenko zapewnił też, że zapewniony został tranzyt do odbiorców w krajach unijnych. Tranzyt ten jest ważnym źródłem dochodów Ukrainy - w 2017 roku przyniósł jej ok. 3 mld USD.

Reklama

Reklama

Reklama