Reklama

Reklama

Niemiecka prasa o spotkaniu w Budapeszcie: Dużo hałasu o nic

Niemieccy komentatorzy nie dają PiS-owi, Fideszowi i Lidze większych szans na stworzenie nacjonalistycznego sojuszu. Główną przeszkodę widzą w różnicy poglądów na temat Rosji oraz próżności polityków.

"Europejscy nacjonaliści Orban, Salvini i Morawiecki szukają jedności, lecz droga do tego celu jest trudna" - czytamy w sobotnim wydaniu dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ). 

Redakcja zatytułowała materiał o spotkaniu premiera Polski Mateusza Morawieckiego, szefa węgierskiego rządu Viktora Orbana i przewodniczącego włoskiej Ligi Matteo Salviniego "Prawicowe przesłanie na Wielkanoc z Budapesztu". 

Orban zapowiadał przed spotkaniem, że celem jest zapewnienie "kilkuset milionom" Europejczyków politycznego przedstawicielstwa w Unii Europejskiej. W rzeczywistości chodzi o zagwarantowanie 17 eurodeputowanym Fideszu, po ich odejściu z Europejskiej Partii Ludowej, nowego politycznego miejsca - czytamy w "FAZ".

Reklama

FAZ: Pochwały tak, wspólne perspektywy nie

Zdaniem "FAZ" przeszkodą w integracji jest fakt, że Polacy i Włosi należą do dwóch konkurujących ze sobą rodzin partyjnych. PiS jest wiodącą siłą Europejskich Konserwatystów i Reformatorów EKR, zaś prawicowo-nacjonalistyczna Liga Salviniego kieruje grupą polityczną Tożsamość i Demokracja ID.

"Trzej politycy nie szczędzili wobec siebie pochwał, lecz o nowej platformie czy organizacji nie było mowy" - ocenia spotkanie "FAZ".  

Redakcja przypomina, że Salvini od dawna dąży do zjednoczenia europejskich nacjonalistów. Na miesiąc przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 r. zorganizował spotkanie w Mediolanie. Uczestniczyły w nim Alternatywa dla Niemiec (AfD) i Zjednoczenie Narodowe (RN) Marine Le Pen. W wyborach do PE Tożsamość i Demokracja zdobyła 74 z 705 mandatów.

Sytuację komplikuje fakt, że sojuszniczka Salviniego we włoskiej polityce wewnętrznej - Giorgia Meloni z postfaszystowskiej partii Fratelli d’Italia (Bracia Włosi) - znajduje się w konkurencyjnej frakcji EKR.

PiS czuje się dobrze w swojej rodzinie partyjnej EKR, w której sprawuje rolę kierowniczą. "FAZ" cytuje współprzewodniczącego EKR Ryszarda Legutkę, który powiedział, że PiS znajduje się "w stabilnych ramach", podczas gdy Fidesz Orbana znalazł się "w próżni", a Liga Salviniego należy do innej rodziny politycznej.

Legutko nie spodziewa się powstania nowej grupy politycznej przed wyborami do PE w 2024 r. "Oczywiście chętnie zapraszamy Fidesz do EKR" - powiedział polityk PiS.

Morawiecki powściągliwy w Budapeszcie

Zdaniem "FAZ" wystąpienie Morawieckiego w Budapeszcie było "powściągliwe". Na głównego wroga wybrał pandemię, a różnice poglądów, w tym stosunek do Rosji pominął.  

Redakcja zwraca uwagę na słowa Orbana, który nazwał Salviniego "bohaterem" ze względu na walkę z nielegalną migracją. "Śmiesznym" nazwał premier Węgier stanowisko, zgodnie z którym prawica jest zawsze radykalna, a lewica umiarkowana.    

"Sueddeutsche Zeitung": Nic się nie stało

Inscenizacja spodobała się zapewne przede wszystkim Salviniemu. Był traktowany w Budapeszcie tak, jakby był włoskim premierem, a nie zwykłym senatorem - pisze Matthias Kolb. "Trzej politycy stali na tle olbrzymich flag narodowych i mówili o "europejskim renesansie". A wyniki? Żadne" - czytamy w "SZ".

Prawicowa superfrakcja w Parlamencie Europejskim istnieje nadal tylko w teorii. Partie różnią się zbyt mocno w ocenie Putina czy konwencji stambulskiej. Salvini atakuje (Recepa) Erdogana za wyjście z konwencji, podczas gdy Polacy i Węgrzy odrzucają ją, używając podobnych argumentów co prezydent Turcji.

Największą przeszkodą w porozumieniu jest zdaniem komentatora próżność. Dotychczas PiS było siłą dominującą w prawicowo-populistycznej frakcji EKR. Gdyby eurodeputowani PiS weszli do nowej grupy politycznej z Ligą, mieliby tam mniej miejsc niż Włosi. W tej nowej frakcji grupa Orbana byłaby znacznie mniejsza niż Polacy i Włosi, którzy nie tylko z tego powodu z pewnością wcale nie czekają na rozkazy z Budapesztu.  

"Cały ten hałas należy obserwować ze spokojem" - ocenia Kolb dodając, że ogromna większość PE popiera pokojowy projekt UE.   

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy