W skrócie
- Po czterech latach od rosyjskiej inwazji na Ukrainę relacje Polaków z Ukraińcami pogorszyły się, według niemieckiej prasy rośnie niechęć wobec uchodźców i liczba zgłoszeń przestępstw z nienawiści.
- W pierwszej połowie 2026 roku odnotowano 180 zgłoszeń o podejrzeniu przestępstw z nienawiści wobec Ukraińców, co wskazuje na coraz częstszą agresję także w przestrzeni publicznej.
- Eksperci wskazują, że systemy społeczne w Polsce były nieprzygotowane na napływ uchodźców, co wpływa na wzrost napięć i pojawienie się tematu migracji w debacie przedwyborczej.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Cztery lata po rosyjskiej napaści na Ukrainę stosunki między Polakami a Ukraińcami są najgorsze od dawna - pisze we wtorek berliński dziennik "Berliner Zeitung". Autor reportażu Tomasz Kurianowicz opisuje jeden z przypadków ataku na ukraińskich obywateli w Polsce, do którego doszło niedawno we Wrocławiu i który wywołał poruszenie.
Jak dodaje, w lipcu w sondażu CBOS po raz pierwszy większość (52 proc.) wypowiedziała się przeciwko dalszemu przyjmowaniu uchodźców z Ukrainy; bezpośrednio po rosyjskiej inwazji w 2022 r. 94 proc. poparło przyjmowanie Ukraińców.
Media: Narasta przemoc wobec Ukraińców
"Narasta także przemoc" - czytamy. "W pierwszej połowie 2026 r. odnotowano 180 zgłoszeń dotyczących podejrzeń przestępstw z nienawiści wobec Ukraińców. To o około 30 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej".
Chociaż chodzi o zgłoszenia, a nie potwierdzone czyny to - zdaniem autora - dane wskazują na niepokojący trend: agresja wobec Ukraińców nie ogranicza się już tylko do internetowych komentarzy, ale coraz częściej jest widoczna także w przestrzeni publicznej.
"Co sprawiło, że coraz więcej Polaków patrzy z nieufnością na swoich ukraińskich sąsiadów?" - zastanawia się dziennikarz "Berliner Zeitung".
Długa lista zarzutów wobec Ukraińców. "Dlaczego są w Polsce"?
Pochodzący z Białorusi Gleb Kowalew, który prowadzi w Warszawie bar "Karma", opowiada autorowi, jak zmieniły się nastroje w Polsce. - Zdecydowana większość Polaków zachowuje się wobec Ukraińców całkowicie normalnie. Jednak pojawiające się incydenty są czymś nowym - opisuje.
Jeden z jego ukraińskich znajomych został zaatakowany podczas nacjonalistycznej demonstracji. Inny rozmawiał w samolocie po ukraińsku, a siedzący w pobliżu młodzi Polacy zaczęli demonstracyjnie puszczać na telefonach rosyjską muzykę. Niedawno także partnerka Kowalewa została agresywnie zaczepiona przez pijanego pasażera, gdy czytała książkę po białorusku.
- To drobne zdarzenia w porównaniu z głośną bójką przed sklepem Żabka we Wrocławiu. Razem jednak pokazują, że atmosfera się zmienia - czytamy. Według reportera Ukraińcy w Polsce oskarżani są o to, że są niewdzięczni, odbierają Polakom mieszkania czy że przez nich trudniej dostać się do lekarza albo że żyją z polskich zasiłków.
- I wreszcie pytanie szczególnie silnie oddziałujące na emocje: dlaczego młodzi Ukraińcy siedzą dziś w warszawskich kawiarniach, podczas gdy ich kraj wciąż prowadzi wojnę? - wylicza.
Polska absolutnie nieprzygotowana. "To cud"
Ekspert Paweł Kaczmarczyk z Ośrodka badań nad Migracjami na Uniwersytecie Warszawskim tłumaczy, że Polska "absolutnie nie była przygotowana" na przybycie prawie 1,5 mln uchodźców z Ukrainy.
Już wcześniej system ochrony zdrowia był przeciążony, w szkołach brakowało nauczycieli i było za mało mieszkań. - Wtedy kraj, który prawie nie miał doświadczenia z masową imigracją, musiał w ciągu kilku miesięcy przyjąć populację, liczebnie odpowiadającą dużemu europejskiemu miastu - dodaje. Według Kaczmarczyka cudem było to, że systemy się nie załamały. Migracja nakłada się problemy, istniejące od dawna.
- Kiedy Polak miesiącami czeka na wizytę u specjalisty i w poczekalni słyszy język ukraiński, łatwo znaleźć proste wyjaśnienie: Ukraińcy zabierają nam miejsca u lekarza. Kiedy czynsz w Warszawie czy Krakowie rośnie, nasuwa się podejrzenie: zbyt wielu Ukraińców szuka mieszkania. Oczywiście duża dodatkowa populacja zwiększa popyt. Ale ani niedobór lekarzy, ani polski kryzys mieszkaniowy nie pojawiły się w 2022 roku - czytamy.
Kaczmarczyk wskazuje, że korzyści ekonomiczne wynikające z migracji rozkładają się na całą gospodarkę. - Natomiast obciążenia odczuwa bezpośrednio każdy z osobna. Ta asymetria sprawia, że migracja jest tak wybuchowym tematem politycznym - wyjaśnia.
Uchodźcy z Ukrainy. Główny temat kampanii wyborczej
Ekspert krytykuje także polityczną debatę, towarzysząca wygaszeniu specjalnych rozwiązań pomocowych dla uchodźców z Ukrainy. Jego zdaniem polityczne centrum reaguje na nastroje społeczne - a nawet je wzmacnia. "Obraz Ukraińca, który żyje na koszt Polaków, nie pasuje do rzeczywistości rynku pracy (…) Ukraińcy pracują w restauracjach i hotelach, na budowach, w firmach logistycznych, w przemyśle, w IT i w służbie zdrowia" - pisze gazeta, powołując się na eksperta. Z kolei badania pokazują, że większość społeczeństwa (60 proc.) ma bardzo dobre bądź dobre doświadczenia z Ukraińcami w miejscu pracy, szkole czy sąsiedztwie.
Zdaniem reportera "Berliner Zeitung" paradoks stosunków polsko-ukraińskich latem 2026 roku tkwi w tym, że "na co dzień współżycie często układa się lepiej, niż sugeruje to debata polityczna".
"Jednocześnie nastrój wyraźnie się pogarsza. Cztery lata temu miliony Polaków pytały: Jak możemy pomóc Ukraińcom? Dzisiaj coraz więcej osób pyta: Ile jeszcze chcemy im dać? To pytanie będzie towarzyszyć Polakom aż do następnych wyborów parlamentarnych jesienią 2027 roku" - pisze reporter Tomasz Kurianowicz.
Jego zdaniem w obliczu wzrostu poparcia dla partii na prawo od PiS - Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna - stosunki z Ukrainą mogą stać się jednym z tematów spornych nadchodzącej kampanii wyborczej.
"A kluczową kwestią będzie nie tylko o to, jak długo jeszcze będzie odczuwalny wpływ tej niezwykłej solidarności z 2022 roku - ale to, jak daleko Polska się od niej oddali" - czytamy.
Opracowanie: Anna Widzyk, polska redakcja Deutsche Welle
Tekst można przeczytać na stronie Deutsche Welle.

















