Reklama

Reklama

Niemcy: Coraz więcej ataków na dziennikarzy

Przedstawiciele mediów coraz częściej padają ofiarą słownych i fizycznych ataków. Niemiecka Rada Prasowa bije na alarm.

Marc Bauer (dane zmienione) od 27 lat pracuje jako operator kamery. Ale takiej sytuacji jak na partyjnym zjeździe AfD w Wiesbaden, w połowie sierpnia, jeszcze nie doświadczył. Kiedy opuszczał razem z kolegami z publicznej telewizji Hessischer Rundfunk salę obrad, zaczepił go jeden z mężczyzn siedzących na widowni. - Jeżeli te nagrania zostaną wyemitowane w telewizji, pozwę cię osobiście - zagroził, trzymając w ręce smartfon, którym chciał fotografować kamerzystę.

Operator nie jest pewny, co robić. Przez głowę przelatują różne myśli. Czy mężczyzna faktycznie może go pozwać? Dlaczego chce mu zrobić zdjęcie? - Nie chcę, żeby mnie pan fotografował - odpowiada w końcu, zwracając uwagę na prawo do własnego wizerunku.

Reklama

Zatrważająca skala agresji

Ataki na dziennikarzy w Niemczech stają się coraz częstsze. Przewodniczący zrzeszenia nadawców publicznych ARD Ulrich Wilhelm zwracał niedawno uwagę, że mamy do czynienia z "zatrważającą skalą agresji" wobec pracowników mediów. Organizacja Reporterzy bez Granic szacuje, że liczba aktów przemocy fizycznej wobec dziennikarzy, operatorów i fotografów wyraźnie wzrosła w porównaniu z rokiem 2017. Z danych Europejskiego Centrum Wolności Prasy i Mediów wynika, że do końca września tego roku w Niemczech doszło już do co najmniej 22 ataków na dziennikarzy.

Tobias Wolf, reporter regionalnej gazety "Saechsische Zeitung", relacjonuje od 2015 roku marsze antyimigranckiego ruchu Pegida. W sierpniu był także w Chemnitz, gdzie po zabójstwie, o które podejrzani są uchodźcy, w mieście doszło do gwałtownych protestów. Wolf został tam obrzucony butelkami, ale jak mówi, jest do tego przyzwyczajony. Dziennikarz opowiada też, jak jeden z jego kolegów został zaatakowany przez niepozornego emeryta. - Jako dziennikarz zajmujący się Pegidą w Dreźnie, trzeba liczyć się z tym, że można zostać napadniętym przez babcię w tramwaju - mówi.

Filar społeczeństwa

Karola Wille, dyrektorka publicznego nadawcy Mitteldeutscher Rundfunk MDR , powiedziała, że kto utrudnia dziennikarzom wykonywanie ich obowiązków, czy wręcz ich atakuje, podważa jeden z filarów wolnego, otwartego społeczeństwa. - Wolność mediów odróżnia nas od systemów totalitarnych - zaznaczyła.

Niemiecka Rada Prasowa przypomniała niemieckim politykom i służbom bezpieczeństwa o ich odpowiedzialności za zapewnienie wolności prasy. "Niemiecka konstytucja przypisuje prasie wysokie znaczenie, bo demokracja przedstawicielska nie jest w stanie przeżyć bez niezależnej i opartej na etycznych wartościach obserwacji ze strony mediów" - czytamy w oświadczeniu Rady.

Operator Marc Bauer miał w Wiesbaden szczęście. Po tym jak zażądał, by go nie fotografować, sytuacja się uspokoiła. Materiał, który nagrał, został potem wykorzystany w telewizji, tak jak pierwotnie planowano. Bauer nie chciał jednak, aby jego nazwisko znalazło się w tak zwanej "tyłówce", razem z autorami programu. Jak mówi, telewizja potraktowała poważnie jego obawy i prośby. Ale jak sam przyznaje, po incydencie czuje się mniej pewnie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy