Reklama

Reklama

Niemcy chcą pomóc uwięzionym w Tajlandii uczniom

Niemiecki rząd proponuje Tajlandii pomoc w uwolnieniu chłopców uwięzionych w jaskimi. Propozycja dotyczy możliwości skorzystania ze specjalnych niemieckich super pomp do wypompowywania wody.

Pompy te są bardzo wydajne i mogłyby szybciej wypompować wodę z zalanych jaskiń. Jak poinformował dziś szef Federalnej Agencja Pomocy Technicznej (THW) Marian Wendt użycie niemieckich pomp zdecydowanie przyśpieszyłoby akcję ratunkową w zalanej jaskini. "Proponujemy dowiezienie do Tajlandii naszych pomp i zainstalowanie ich na miejscu" - zapewnił Wendt.

THW posiada na wyposażeniu specjalistyczne pompy o wysokiej wydajności. Zainstalowane na trzech specjalnych ciężarówkach moduły pomp są w stanie w ciągu jednej minuty wypompować 78 tys. litrów wody, która odpowiednimi wężami mogłaby być wylewana nawet na odległość do jednego kilometra. Niemieckie pompy mogą pracować bez przerwy przez kilka dni.

Reklama

Federalna Agencja Pomocy Technicznej (THW) oficjalnie złożyła propozycję pomocy za pośrednictwem niemieckiego MSW. Teraz czeka na odpowiedź z Tajlandii.

Maszyny wypompowujące wodę z pieczar nie nadążają

Dwunastu młodych piłkarzy i ich trener nadal znajdują się w jaskini Tham Luang Nang Non w prowincji Chiang Rai w Tajlandii. Czas na ich uratowanie jest coraz bardziej ograniczony - twierdzą tajlandzkie władze. Szanse powodzenia akcji ratunkowej obniżają pogarszające się warunki pogodowe oraz spadający w jaskini poziom tlenu. Obecnie wynosi on wewnątrz jaskini zaledwie 15 procent.

Pracujące dzień i noc maszyny wypompowujące wodę z pieczar nie nadążają za spływającą ze wzgórz deszczówką. Również w najbliższych dniach w północnej Tajlandii spodziewane są obfite opady deszczu.

Do obozu ratunkowego przybył minister spraw wewnętrznych.

Dodatkowym utrudnieniem dla służb ratunkowych może być niespokojna aura. Jeśli zacznie padać, woda w jaskini może się podnieść.

"Chłopcy nie mogą jeszcze nurkować"

Jak podaje BBC ratownicy jednak się nie poddają i szukają sposobu, jak uratować uwięzionych. Jednym z pomysłów jest wykonanie odwiertu. Przez kamienne korytarze przeciśnięto czterokilometrową rurę, którą ma być wpompowywane powietrze.

Narongsak Osotthanakorn, gubernator regionu Chiang Ra, w którym znajduje się jaskinia, powiedział do dziennikarzy w piątek, że chłopcy mają dość siły, by iść, ale nie mogą pływać bezpiecznie.

Poinformował, że zdrowie większości chłopców "powróciło do normy" i że nurkowie kontynuowali uczenie ich technik nurkowania i oddychania.

Na pytanie, czy próba ratunkowa zostanie podjęta w nocy, jeśli zacznie padać, odpowiedział: "Nie, chłopcy nie mogą jeszcze nurkować".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy