Reklama

Reklama

Niemcy apelują o wstrzymanie eksportu broni do Arabii Saudyjskiej

Minister gospodarki Niemiec Peter Altmaier wezwał w poniedziałek państwa UE, by te poszły za przykładem Berlina i przestały eksportować broń do Arabii Saudyjskiej, dopóki kraj ten nie wyjaśni sprawy zabójstwa dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego.

W rozmowie z telewizją ZDF Altmaier podkreślił, że celem takiego działania byłoby zwiększenie presji na władze w Rijadzie w sprawie Chaszodżdżiego. W ocenie polityka uznawanego za bliskiego współpracownika kanclerz Angeli Merkel "ważne jest wypracowanie wspólnego europejskiego stanowiska" w tej kwestii.

"Tylko jeśli wszystkie europejskie państwa dojdą do porozumienia, to zrobi to wrażenie na rządzie w Rijadzie. Nie będzie miało żadnych pozytywnych konsekwencji, jeśli my wstrzymamy eksport broni, a pozostałe państwa w tym czasie wypełnią lukę" - zastrzegł niemiecki minister gospodarki.

Reklama

Eksport broni za rzetelną informację

Do tej pory rząd w Berlinie zatwierdził eksport broni do Arabii Saudyjskiej o wartości 400 mln euro - przypomina Reuters. To drugi odbiorca niemieckiego uzbrojenia po Algierii.

Decyzja w sprawie wycofania się z już uzgodnionych umów zbrojeniowych z Arabią Saudyjską podjęta zostanie niedługo - zapowiedział Altmaier. "W (niemieckim) rządzie panuje jednomyślność, że nie będziemy na tę chwilę zgadzać się na dalszy eksport broni, gdyż chcemy wiedzieć co się stało (z Chaszodżdżim - PAP)" - podkreślił.

W niedzielę Merkel oświadczyła, że Niemcy nie będą eksportować broni do Arabii Saudyjskiej, dopóki będzie się utrzymywała niepewność co do okoliczności śmierci krytycznego wobec władz w Rijadzie Chaszodżdżiego.

Zamordowany w konsulacie?

Ponad dwa tygodnie od zaginięcia Chaszodżdżiego władze Arabii Saudyjskiej przyznały w nocy z piątku na sobotę, że został on zabity w konsulacie w Stambule. Oficjalna saudyjska agencja prasowa SPA poinformowała, że dziennikarz zginął podczas kłótni i bójki na pięści do jakiej doszło w placówce między nim a "wieloma osobami".

2 października krytyczny wobec rządów następcy tronu saudyjskiego księcia Muhammada ibn Salmana Chaszodżdżi wszedł do konsulatu Arabii Saudyjskiej w Stambule, by załatwić formalności związane ze zmianą stanu cywilnego, po czym ślad po nim zaginął.

Władze Turcji od początku podejrzewały, że dziennikarz został zamordowany w konsulacie, a jego ciało zostało stamtąd wywiezione. Przez ponad dwa tygodnie Rijad konsekwentnie odrzucał oskarżenia o zamordowanie Chaszodżdżiego. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy