Niedziela bez samochodu? Zaskakujący pomysł niemieckiego eksperta
Niemiecki ekonomista Marcel Fratzscher proponuje wprowadzenie niedziel bez samochodów oraz wprowadzenie limitów prędkości. Rozwiązania, które obowiązywały w latach 70., mogłyby jego zdaniem pomóc państwu w uporaniu się z kryzysem energetycznym wywołanym przez wojnę USA i Izraela z Iranem.

W skrócie
- Marcel Fratzscher proponuje wprowadzenie niedziel bez samochodów i ograniczenie prędkości, aby pomóc w kryzysie energetycznym wywołanym wojną USA i Izraela z Iranem.
- Fratzscher krytykuje niemiecką obniżkę podatku od paliw, twierdząc, że rabat paliwowy prowadzi do wzrostu cen innych towarów i nie ogranicza wystarczająco korzystania z samochodów.
- Ekonomista ostrzega przed możliwymi niedoborami paliw, trudnościami dla linii lotniczych oraz dalszym wzrostem cen paliwa w wyniku zablokowania cieśniny Ormuz.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
- Potrzebujemy niedziel bez samochodów i ograniczenia prędkości - już teraz, a nie dopiero wtedy, gdy sytuacja jeszcze bardziej się zaostrzy - powiedział w niedzielę prezes Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych (DIW) Marcel Fratzscher portalowi informacyjnemu t-online.
Jak dodał: - Brzmi to bardzo kontrowersyjnie. Jednak wielu nie rozumie, że obecnie na całym świecie mamy o dziesięć do piętnastu procent mniej ropy i gazu. Dlatego można z nich korzystać tylko w mniejszym stopniu. Jego zdaniem to kwestia podziału: "kto ogranicza się bardziej, a kto mniej i na tym polega przewrotność ulgi paliwowej".
Ceny paliw. Ostra krytyka działań niemieckiego rządu
Marcel Fratzscher ostro skrytykował uchwaloną przez rząd Niemiec obniżkę podatku od paliw. - Poprzez zniżkę na paliwo Niemcy nie ograniczają w wystarczającym stopniu korzystania z samochodów, choć jest to pilnie potrzebne - wskazał ekonomista. Zużycie paliwa należy ograniczyć według niego tam, gdzie nie jest ono "absolutnie niezbędne.
Ekspert powrócił do drażliwej dla Niemców kwestii ograniczenia prędkości, twierdząc, że oszczędności na paliwie nie są bez znaczenia. Tymczasem rabat na paliwo przynosi wręcz "odwrotny skutek". W rezultacie inni muszą oszczędzać więcej. Rabat na paliwo spowoduje bowiem większy wzrost cen w innych obszarach, na przykład w przypadku artykułów spożywczych.
Jednocześnie ekonomista ostrzegł przed dalszym wzrostem cen paliw. Co prawda ceny mogłyby ponownie spaść poniżej dwóch euro, gdyby wojna się zakończyła i ponownie otwarto szlaki dostawcze, ale równie dobrze mogą pojawić się kolejne utrudnienia. Najpóźniej wraz z nadejściem kolejnej zimy presja powróci. - Cena oleju napędowego zbliżająca się do trzech euro może stać się realna, nawet jeśli dziś mało kto jest w stanie to sobie wyobrazić - stwierdził ekspert.
Skutki dla linii lotniczych
Szef DIW bardzo poważnie traktuje ostrzeżenia przed niedoborem paliwa lotniczego. Jak podkreślił, nie należy wpadać w panikę, niemniej jednak "w najbliższych tygodniach i miesiącach może się wiele wydarzyć". Jego zdaniem nie można wykluczyć, że dojdzie do niedoborów.
W sytuacji kryzysowej, jak dodał, linie lotnicze nie miałyby innego wyjścia, jak tylko odwołać niektóre loty. Istnieje również możliwość, że państwo odwoła wszystkie loty krajowe w Niemczech.
28 lutego rozpoczęła się wojna z Iranem prowadzona przez Stany Zjednoczone oraz Izrael. Irańskie siły zbrojne w znacznym stopniu zablokowały cieśninę Ormuz, przez którą zwykle przepływa około jednej piątej światowego transportu ropy. W rezultacie ceny ropy i gazu na całym świecie gwałtownie wzrosły.
Bundestag zdecydował o wprowadzeniu ulgi paliwowej w celu złagodzenia skutków kryzysu na rynku energii. Od początku maja do końca czerwca podatki od oleju napędowego i benzyny zostaną obniżone o około 17 centów za litr.
Przyjęta w piątek ulga będzie kosztować niemiecki budżet około 1,6 miliarda euro.
Polska redakcja Deutsche Welle / Alexandra Jarecka














