Reklama

Reklama

Nie żyje Dmitrij Kowtun. Był podejrzany o zabójstwo Litwinienki

Zmarł Dmitrij Kowtun, jeden z dwóch podejrzanych o zamordowanie w Londynie Aleksandra Litwinienki. Przyczyną śmierci Kowtuna było zakażenie koronawirusem - podano. Litwinienko był eksoficerem rosyjskich służb specjalnych. Krytykował działania Kremla. Zmarł w listopadzie 2006 roku w wyniku zatrucia radioaktywnym polonem.

O śmierci Dmitrija Kowtuna poinformowała w sobotę agencja Reutera, powołując się na rosyjskie media państwowe. Kowtun zmarł w Moskwie z powodu zakażenia koronawirusem. 

Według władz Wielkiej Brytanii Kowtun wraz z Andriejem Ługowojem, obecnie deputowanym do izby niższej rosyjskiego parlamentu, Dumy Państwowej, podali Litwinience herbatę, w której była radioaktywna substancja.

Zmarł Dmitrij Kowtun. Rosja nie wydała go Wielkiej Brytanii

W miejscach, w których przebywali obaj mężczyźni w brytyjskiej stolicy, śledczy znaleźli ślady radioaktywnego polonu. Obaj podejrzani odrzucali oskarżenia, a Moskwa odmówiła wydania ich Londynowi.

Reklama

W 2016 roku brytyjski sąd uznał, że morderstwo Litwinienki było najprawdopodobniej operacją rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), zatwierdzoną przez jej ówczesnego szefa Nikołaja Patruszewa oraz osobiście przez prezydenta Władimira Putina.

Aleksandr Litwinienko, były oficer KGB, a później FSB i krytyk Kremla, wyemigrował do Wielkiej Brytanii i posiadał obywatelstwo tego kraju. W swoich publikacjach oskarżał rosyjskie służby o przestępstwa, m.in. o przeprowadzenie zamachów, które stały się pretekstem do rozpoczęcia drugiej wojny czeczeńskiej w 1999 roku.

Przed śmiercią Litwinienko oskarżył Putina o zlecenie zamachu na jego życie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy