Reklama

Reklama

Nepal: Trwa akcja ratunkowa, apel Janiny Ochojskiej

- Dopóki nie zakończą się poszukiwania nie można wyrokować czy przysypane osoby żyją czy nie - uważa Tomasz Sanak z Zakładu Medycyny Katastrof i Pomocy Doraźnej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W Nepalu trwa akcja ratunkowa po trzęsieniu ziemi, które doprowadziło do zniszczenia wielu budynków i uwięzienia znajdujących się w nich osób.

- Wszyscy przysypani aż do momentu odnalezienia powinni być traktowani jak osoby żywe - mówi Tomasz Sanak. - Z taką samą sytuacją mamy obecnie do czynienia w przypadku górników w kopalni Wujek. Mimo upływu czasu ratownicy wciąż prowadzą swoją pracę z nadzieją, że odnajdą osoby żywe - mówi ekspert.

Specjalista przypomina przypadki uratowania osób, które spędziły pod gruzami nawet 30 dni. Najważniejszy jest w takich przypadkach dostęp do powietrza i wody, a także uniknięcie przechłodzenia. Każda kolejna godzina i doba pod gruzami działa na niekorzyść poszkodowanych.

Tomasz Sanak zwraca uwagę, że zwykle w takich sytuacjach prognozy dotyczące liczby ofiar są niedoszacowane. Dlatego akcje ratunkowe powinny być planowane tak, jakby poszkodowanych miało być znacznie więcej. Bardzo ważne jest wysyłanie jak największej liczby ratowników, nawet jeśli miałoby to dużo kosztować i okazać się niepotrzebne.

Reklama

Liczba potwierdzonych ofiar kataklizmu przekroczyła 5000, choć w sobotnim trzęsieniu ziemi mogło zginąć nawet 10 tysięcy osób. Z informacji podawanych przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wynika, że wśród ofiar nie ma Polaków.

Apel Janiny Ochojskiej

Janina Ochojska apeluje o pomoc dla mieszkańców Nepalu. Szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej w rozmowie z IAR podkreśla, że poszkodowani czekają na pomoc z całego świata, bo władze w Katmandu jasno określiły, że nie są w stanie zaspokoić potrzeb poszkodowanych.

Polska Akcja Humanitarna przygotowuje pomoc, która będzie udzielana po rozpoznaniu sytuacji przez pracownika PAH na miejscu. Misja rozpoznawcza Polskiej Akcji Humanitarnej ma zacząć się w środę. Jak mówi Janina Ochojska - wysłanniczka PAH określi czy najbardziej jest potrzebna pomoc doraźna, czy wsparcie w pomocy długofalowej, na przykład w odbudowie i zapewnianiu schronień ludziom.

Janina Ochojska zaznacza, że wkrótce najbardziej będzie potrzebna pomoc w przywracaniu normalnego życia - ale o nią jest najtrudniej. Zazwyczaj odbudowa zaczyna się około miesiąca po katastrofie. Wtedy o poszkodowanych świat zaczyna zapominać, ale na miejscu pozostają organizacje humanitarne, które potrzebują środków, żeby działać.

Szefowa PAH przypomniała, że właśnie z darowizn odbudowywano domy dla ofiar cyklonu na Filipinach. Janina Ochojska ma nadzieję, że Polacy okażą zrozumienie także poszkodowanym mieszkańcom Nepalu. Informacje o numerach kont znajdują się na stronie Polskiej Akcji Humanitarnej. 

Zbiórka Czerwonego Krzyża

Czerwony Krzyż zbiera fundusze na pomoc w Nepalu. Na stronach internetowych PCK jest numer konta pomocowego Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, na które można wpłacać pieniądze.

Magdalena Stefańska, szefowa działu współpracy międzynarodowej PCK informuje, że w przypadku katastrof o tak ogromnych rozmiarach jak trzęsienie ziemi w Nepalu, akcja pomocy jest koordynowana przez genewską Federację Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca.

Federacja w ciągu pierwszych 48 godzin po katastrofie wysyła na miejsce zespoły zadaniowe, w których są ratownicy i pracownicy humanitarni. "Na miejscu podstawowym zadaniem jest ocena sytuacji i oszacowanie strat oraz doraźna pomoc poszkodowanym. Teraz to jest głównie praca na gruzowiskach, ale też zapewnienie schronienia i podstawowej pomocy dla osób, które przetrwały "- mówi Magdalena Stefańska.

Przedstawicielka PCK wyjaśnia, że na miejscu działają ratownicy Nepalskiego Czerwonego Krzyża, którzy udzielają doraźnej pomocy poszkodowanym. To do nich trafią pieniądze zebrane przez organizacje Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca na całym świecie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy