Nawet dwie doby bez prądu, brakuje też wody. Wielki kryzys na wyspie
Na Kubie pogłębia się kryzys związany z niedoborem paliw. W kraju występują rekordowo długie przerwy w dostawie prądu. W wielu miejscach dostępu do energii elektrycznej nie ma nieprzerwanie od 48 godzin - podało Radio Marti. Jednocześnie w kraju wzrasta liczba protestów.

W skrócie
- Na Kubie rosną braki paliw oraz występują rekordowo długie przerwy w dostawach prądu, sięgające nawet 48 godzin.
- Najtrudniejsza sytuacja panuje w zachodnich miastach wyspy, a w kilkudziesięciu gminach przerwy w dostawach prądu prowadzą do braku wody pitnej.
- ONZ wskazuje na ryzyko dla dostępu do opieki zdrowotnej, wody i żywności na Kubie z powodu wyczerpujących się rezerw energetycznych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Niezależna rozgłośnia radiowa podkreśliła, że najtrudniejsza sytuacja panuje w miastach zachodniej części wyspy, a szczególnie w Jaguey Grande oraz Cardenas, położonych w prowincji Matanzas Colon.
Z powodu długotrwałych niedoborów prądu kilkadziesiąt gmin nie ma także dostaw wody pitnej. W tym przypadku przerwy wynoszą od 30 do nawet 48 godzin.
- W Colonie przerwy w dostawach prądu trwają przez ponad 40 godzin. Następnie energia jest przywracana na godzinę lub dwie, aby następnie ponownie została wyłączona na długo - przekazał jeden z cytowanych przez rozgłośnię mieszkańców prowincji Matanzas.
Kuba. Kryzys energetyczny po ataku USA na Wenezuelę
Pogłębiający się kryzys energetyczny na Kubie to w dużej mierze efekt trudnej sytuacji powstałej po 3 stycznia, kiedy wojska USA obaliły przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro.
Do tego czasu władze w Caracas były największym dostawcą ropy na Kubę, ale po przewiezieniu Maduro do Nowego Jorku, gdzie toczy się jego proces, wstrzymały transporty surowca. Wkrótce potem wstrzymanie dostaw ropy na Kubę ogłosił Meksyk.
Eksperci wskazują, że kryzys energetyczny na Kubie to także skutek zaniedbania tego sektora. Jak podaje portal Elsalvador, od triumfu rewolucji w 1959 roku energetyką zajmuje się wyłącznie państwo.
ONZ monitoruje sytuację na Kubie. Wielki kryzys na wyspie
Pod koniec lutego Francisco Pichon z Biura ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej wskazał na ryzyko dla opieki zdrowotnej i dystrybucji wody oraz żywności na Kubie z powodu wyczerpujących się rezerw energetycznych tego kraju.
Usługi podstawowe na Kubie w ponad 90 proc. opierają się na ropie naftowej. - Ryzyko dla ludzkiego życia nie jest retoryczne, ci, którzy cierpią pierwsi i najbardziej cierpią, to zwykli ludzie, zwłaszcza ci najbardziej bezbronni - mówił Pichon dziennikarzom w Nowym Jorku.
Przedstawiciel ONZ wezwał społeczność międzynarodową do zajęcia się tym problemem poprzez "wysiłek dyplomatyczny, który można podjąć wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi".
Donald Trump stwierdził pod koniec lutego w wywiadzie z dziennikarzami, że być może będzie możliwe "przyjacielskie przejęcie Kuby". - Nie mają pieniędzy, nie mają ropy, nie mają jedzenia. A teraz to naprawdę naród w poważnych tarapatach i chcą naszej pomocy - mówił cytowany przez agencję Reutera.














