NATO z "planem B"? Media: Rutte zakazał wszelkich dyskusji
NATO potrzebuje "planu B" na wypadek opuszczenia sojuszu przez Stany Zjednoczone - napisał "The Economist". Dziennik ocenił jednak, że tego typu działania są hamowane przez postawę Marka Rutte. "Zakazał nawet wszelkich dyskusji na ten temat" - napisała gazeta. Zdaniem dziennikarzy zachowanie sekretarza generalnego to taktyka, mająca na celu wpłynięcie na decyzje Donalda Trumpa.

W skrócie
- Według "The Economist" NATO powinno opracować alternatywny plan na wypadek opuszczenia sojuszu przez Stany Zjednoczone. Mark Rutte blokuje jednak wszelkie dyskusje na ten temat.
- Postawa Rutte jest interpretowana jako taktyka unikania działań i wypowiedzi, które mogłyby zniechęcić Donalda Trumpa do pozostania w NATO. Podobne zachowanie przejawiają także inni europejscy przywódcy.
- Rutte, reagując na redukcje amerykańskich żołnierzy w Europie, stwierdził, że NATO powinno ograniczać zależność od jednego sojusznika.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Brytyjski dziennik "The Economist" ocenił, że NATO potrzebuje "planu B" na wypadek opuszczenia sojuszu przez Stany Zjednoczone. Gazeta zwróciła jednak uwagę, że problematyczna w tej kwestii może być postawa sekretarza generalnego Marka Rutte.
"Od miesięcy pan Rutte nie chce przyznać, że sojusz transatlantycki, stanowiący od ponad 70 lat fundament europejskiego bezpieczeństwa, jest bliski rozpadu. Wymagało to od niego celowego ignorowania rzeczywistości" - czytamy w publikacji.
NATO potrzebuje "planu B"? Media: Rutte pod każdym względem jest w błędzie
"The Economist" podkreślił, że sekretarz generalny NATO ignoruje powtarzające się wypowiedzi Donalda Trumpa podważające gotowość Ameryki do przestrzegania artykułu piątego, który stanowi, że "atak na jedno państwo jest atakiem na wszystkie". W zamian Rutte twierdził, że Ameryka jest "w pełni oddana NATO" i gotowa bronić swoich sojuszników.
"Utrzymuje, że NATO nie potrzebuje 'planu B' na wypadek nagłego wycofania się Ameryki z sojuszu. Zakazał nawet wszelkich dyskusji na ten temat w siedzibie NATO. Pod każdym względem jest w błędzie" - ocenił dziennik.
Gazeta podkreśliła jednak, że jest mało prawdopodobne, iż Rutte nie dostrzega rzeczywistości. Według niej najprawdopodobniej unika wszelkich działań i oświadczeń, które mogłyby zirytować Donalda Trumpa oraz skłonić do wycofania się z NATO.
Zdaniem dziennikarzy "The Economist" podobną taktykę prezentują również inni europejscy przywódcy, którzy "uciekają się do pochlebstw" na rzecz amerykańskiego prezydenta.
Media: NATO potrzebuje lidera. "Trzon sojuszu może zostać osłabiony"
Dziennik zaznaczył przy tym, że istnieje w tym pewna logika, ponieważ tak duży sojusz jak NATO potrzebuje lidera, którym do tej pory były Stany Zjednoczone. "Bez supermocarstwa, które utrzymałoby porządek, trzon sojuszu może zostać osłabiony" - czytamy.
Mimo to - jak zauważyła gazeta - USA są dziś dla Europy bardziej "przeciwnikiem niż sojusznikiem". Świadczyć mają o tym m.in. groźby Trumpa dotyczące Grenlandii czy nieoczekiwane cięcia liczby żołnierzy stacjonujących w Europie.
"The Economist" przyznał, że pełne przekształcenie NATO, mające na celu odzwierciedlenia nowych realiów, będzie "trudne i kosztowne". Mimo to należy zrobić to teraz, zanim Stany Zjednoczone opuszczą sojusz. Jest to - w ocenie dziennikarzy gazety - "mniej ryzykowne niż bezczynność".
Rutte o zdolnościach militarnych NATO: Musimy odejść od niezdrowej zależności
Przypomnijmy, że Mark Rutte, odnosząc się do kwestii redukcji amerykańskich żołnierzy w Europie, stwierdził w środę, że "NATO musi odejść od niezdrowej zależności od jednego sojusznika". Ponadto poinformował, jak będzie wyglądała obecność amerykańskich żołnierzy w Europie.
- Wiemy, że nastąpi dostosowanie, bo Stany Zjednoczone muszą bardziej skoncentrować się na przykład na Azji. Będzie to realizowane stopniowo, w sposób ustrukturyzowany, o czym wyraźnie słyszeliście wczoraj od naczelnego dowódcy sił sojuszniczych (NATO w Europie - red.), generała Alexusa Grynkewicha. Jeśli chodzi o zapowiedź dotyczącą 4-5 tys. żołnierzy, to siły rotacyjne nie mają wpływu na plany obronne NATO - oświadczył Rutte.
Generał Grynkewich powiedział z kolei we wtorek w Brukseli, że decyzja USA o wycofaniu z Europy brygady pancernej, czyli łącznie 5 tys. żołnierzy, nie osłabi planów obronnych Sojuszu w regionie. Agencja AFP podała, że nagły charakter tej decyzji oraz wynikające z niej zamieszanie co do tego, czy redukcja sił uderzy w Niemcy, czy w Polskę, wywołały niepokój w Europie.
"Jednak administracja Trumpa od dawna informowała kraje europejskie, że Stany Zjednoczone zamierzają wycofać siły, skupiając się na innych zagrożeniach na świecie" - czytamy.
W czwartek wieczorem czasu polskiego Donald Trump ogłosił, że USA wyślą do Polski kolejnych 5 tysięcy żołnierzy z uwagi na zwycięstwo wyborcze prezydenta Karola Nawrockiego i "relację z nim".
Źródła: "The Economist", Reuters, AFP














