Reklama

NATO rozmieści w Europie rakiety średniego zasięgu? "Nowa Gazjeta" komentuje

"W reakcji na łamanie przez Rosję traktatu INF z 1987 r. o likwidacji rakiet pośredniego i średniego zasięgu NATO może rozmieścić w Europie własne pociski. To byłoby dla Moskwy gorsze niż tarcza antyrakietowa" - pisze ekspert "Nowej Gaziety" Paweł Felgenhauer.

"Niektórzy członkowie Sojuszu przekonują, że już teraz należy uznać, że układ INF jest martwy, i zacząć przygotowania do rozmieszczania nowych superprecyzyjnych, inteligentnych i utajnionych 'eurorakiet', które byłyby zdolne do wyszukiwania i niszczenia ruchomych celów naziemnych" - zauważa w poniedziałek Felgenhauer, analityk wojskowy rosyjskiej niezależnej "Nowej Gaziety".

USA od dawna zarzuca Rosji łamanie tego porozumienia, a według eksperta "nawet tradycyjnie umiarkowane i przyjazne kraje gotowe są pójść za ogólną linią Sojuszu", według której działania Moskwy wymagają zdecydowanej reakcji.

Reklama

"Ten wariant potencjalnie zagraża głównym rosyjskim siłom powstrzymywania jądrowego - silosowym i mobilnym międzykontynentalnym rakietom. To o wiele gorsze niż jakakolwiek przyszła tarcza antyrakietowa i przede wszystkim technicznie możliwe do zrealizowania w krótkim czasie" - pisze analityk. Taki scenariusz oznaczałby, że "może runąć podstawa stabilności strategicznej, a wraz z nią nadzieja na stabilną zimną konfrontację".

"Zarzucając USA, że zasłaniając się tarczą antyrakietową, łamią postanowienia INF, nasi również rozmieścili swoje rakiety, które na Zachodzie nazywane są Nowator 9M729 lub SSC-8. Według wywiadu USA obejmują one swoim zasięgiem całą Europę, czemu w Moskwie się oczywiście zaprzecza" - dodaje.

Felgenhauer twierdzi, że "na razie zostały one rozmieszczone proporcjonalnie - dwie jednostki w odpowiedzi na dwie bazy w Polsce i w Rumunii". "Jest oczywiste, że Moskwa spodziewa się targu: wy zlikwidujecie, to i my zlikwidujemy" - ocenia.

Jak wskazuje, po niemal 30 latach "wyciszenia" Grupa Planowania Jądrowego NATO znowu "znalazła się w centrum aktualnej polityki". Podczas posiedzenia Grupy na szczeblu ministrów obrony NATO omawiano warianty reakcji na działania Moskwy.

"Pentagon już od kilku lat twierdził, że Rosja w tajemnicy opracowuje pocisk manewrujący bazowania naziemnego, o rozmiarach i parametrach zbliżonych do morskiego pocisku Kalibr, który od 2015 r. jest używany w Syrii" - pisze analityk. Jak dodaje, według sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga informacje o łamanie przez Moskwę postanowień INF potwierdzają także "niektórzy sojusznicy".

"Amerykańskie stanowisko w sprawie rakiet pośredniego i średniego zasięgu sprowadza się do tego, że należy wspólnie naciskać na Moskwę, by powróciła do przestrzegania porozumienia, a jeśli tego nie uczyni, należy rozpocząć rozmieszczanie w odpowiedzi analogicznych 'eurorakiet'" - pisze Felgenhauer.

Układ INF został podpisany w 1987 r. przez USA i ZSRR w "wariancie zerowym", tj. zakładającym całkowitą likwidację odpalanych z lądu nuklearnych i konwencjonalnych pocisków balistycznych i manewrujących o zasięgu od 500 do 5500 km. Moskwa zgodziła się na tak radykalny scenariusz, ponieważ obawiała się umieszczanych w Europie od 1984 r. pocisków Pershing-2 z głowicami jądrowymi, które z kolei były odpowiedzią na groźne radzieckie Pioniery (w kodzie NATO - SS-20 Saber).

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy