Reklama

Reklama

NATO: Osiem rosyjskich dyplomatów uznanych za oficerów wywiadu

NATO wycofało w środę akredytację ośmiu dyplomatom rosyjskiej misji przy Sojuszu, którzy byli "niezadeklarowanymi oficerami rosyjskiego wywiadu" - przekazał agencji AP jeden z urzędników NATO. Szef komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej Leonid Słucki zapowiedział, że Rosja odpowie na ten krok. Ostrzegł, że wydalenie dyplomatów spowoduje zwiększenie napięcia w relacjach między Sojuszem i Moskwą.

Od końca października liczba akredytacji przy NATO dostępnych dla przedstawicieli Rosji zostanie zmniejszona z 20 do 10 - dodał pragnący zachować anonimowość urzędnik NATO.

- Polityka NATO wobec Rosji pozostaje niezmienna. Wzmocniliśmy nasze zdolności do odstraszania i obrony w odpowiedzi na agresywne działania Rosji, ale pozostajemy jednocześnie otwarci na konstruktywny dialog - podkreślił urzędnik cytowany przez Associated Press.

Twierdzenie NATO, że wydaleni dyplomaci byli oficerami wywiadu jest bezpodstawne - przekazał z kolei agencji Interfax deputowany Słucki, kierujący komisją spraw zagranicznych niższej izby rosyjskiego parlamentu.

Reklama

Odpowiedź może mieć "niesymetryczny" charakter

Słucki zapowiedział, że odpowiedź władz Rosji może mieć "niesymetryczny" charakter, ale nie sprecyzował, na czym dokładnie miałaby polegać. Ostrzegł, że wydalenie dyplomatów przez NATO przyczyni się do jeszcze większego napięcia w relacjach między Sojuszem i Moskwą.

Stosunki między NATO a Rosją są napięte od czasu anektowania przez Moskwę w 2014 roku ukraińskiego Krymu - przypomina AP. Dodaje, że w ostatnich latach bezpośrednie rozmowy między stronami zostały jeszcze bardziej ograniczone, a wśród spornych tematów znajduje się m.in. rozwój broni nuklearnej przez Rosję i wtargnięcia jej myśliwców w przestrzeń powietrzną krajów NATO.

Działanie głównego forum dialogu - Rady NATO-Rosja jest zawieszone. - Ponad 18 miesięcy temu Sojusz zaproponował spotkanie w ramach Rady NATO-Rosja i ta propozycja jest nadal aktualna. Piłka jest po stronie Rosjan - przypomniał wypowiadający się dla agencji AP natowski urzędnik. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne