Reklama

Reklama

Nadużycia seksualne w Kościele w Niemczech. W Muenster nawet sześć tysięcy ofiar

Kolejna niemiecka diecezja przedstawiła raport w sprawie nadużyć seksualnych księży. Jak twierdzą analitycy, w Muenster ofiar mogło być nawet sześć tysięcy. Sprawę szeroko komentują niemieckie media.

Przełożeni chronili księży wykorzystujących seksualnie dzieci - wynika z analizy nadużyć seksualnych w diecezji Muenster w zachodnich Niemczech. 

Niemcy. Wykorzystywanie dzieci w diecezji w Muenster

Jak ustalili historycy, w latach 1945-2020 co najmniej 610 dzieci było wykorzystywanych seksualnie w tej diecezji. - Dzieci miały od 10 do 14 lat, a jedną czwartą z nich stanowiły dziewczynki - wyjaśnił w poniedziałek 13 czerwca pięcioosobowy zespół naukowców, którym kierują profesorowie Thomas Grossboelting i Klaus Grosse Kracht. 

Reklama

Ofiar mogło być jednak znacznie więcej. Autorzy ekspertyzy uważają, że w ciągu 75 lat zostało skrzywdzonych około 5-6 tys. dzieci. Do nadużyć dochodziło głównie w ramach czynności ministranckich lub na obozach wakacyjnych.

Skandal w Muenster. 196 duchownych, nawet 6 tys. ofiar

W badaniu przyjęto, że winnych było co najmniej 196 duchownych. Konkretnie chodzi o 183 księży, jednego diakona, dwunastu braci ze wspólnoty zakonnej, która od dawna podlegała biskupowi. - Wielu z nich popełniało nadużycia wielokrotnie. Zbiorowe zaniedbania osób odpowiedzialnych za personel umożliwiały nadużycia - wyjaśnił Thomas Grossboelting, który obecnie wykłada na Uniwersytecie w Hamburgu. - Postrzegali siebie nie tyle jako przełożonych, co raczej jako duszpasterzy i współbraci sprawców - dodał.

Biskupi zostali poinformowani o większości przypadków i wiedzieli, że nie są to tylko pojedyncze sprawy. W przypadku około 90 proc. oskarżonych nigdy nie było konsekwencji karnych. Przestępstwa te były systematycznie tuszowane, a sprawców zazwyczaj przenoszono w inne miejsce. Autorzy raportu mówią o "katastrofalnych warunkach" w diecezji Muenster. Wiele z tego, co się wydarzyło, można w aspekcie prawnym uznać za utrudnianie postępowania karnego w czasie pełnienia urzędu. Autorzy nie spodziewają się jednak dalszych dochodzeń ze strony prokuratury.

Z powodu nieudolności przełożonych sprawcy mogli kontynuować nadużycia przez lata, a nawet dziesięciolecia. W wielu przypadkach wierni w parafiach odwracali wzrok i przyczyniali się do tuszowania sprawy. To, że są w parafiach sprawcy nadużyć i "dotykający książa" było tajemnicą poliszynela.

Muenster. Biskup: Byłem częścią systemu

Pracę badawczą zleciła naukowcom diecezja Muenster. Także obecnemu biskupowi diecezji Felixowi Gennowi autorzy zarzucają, zwłaszcza w pierwszych latach, zbyt "pobłażliwe" traktowanie tematu nadużyć. On sam nie zna jeszcze wyników analizy - wyjaśnił, zapowiadając, że po lekturze wyda w najbliższych dniach oświadczenie.

- Wezmę odpowiedzialność za błędy, które sam popełniłem w postępowaniu w sprawie nadużyć seksualnych - powiedział biskup. - Byłem i jestem częścią systemu kościelnego, który sprawił, że wykorzystywanie seksualne stało się możliwe - zaznaczył. Jak dodał, musi nastąpić "prawdziwe nawrócenie". - To dla mnie zobowiązanie, z którym chcę się zmierzyć - powiedział Felix Genn.

Inicjatywa pokrzywdzonych "Eckiger Tisch" ("Kanciasty stół") domaga się, aby Kościół nie był już sam odpowiedzialny za wyjaśnianie spraw związanych z nadużyciami seksualnymi. - Rozliczenie się z przemocą seksualną wobec dzieci musi być wyjęte z rąk Kościoła - powiedział rzecznik inicjatywy Matthias Katsch. Nie może być, że "organizacja sprawcza dobrowolnie zleca wykonanie ekspertyz".

Wiele diecezji, nawet dwanaście lat po ujawnieniu skandalu związanego z nadużyciami, nie zleciło jeszcze takich opracowań. Katsch podkreślił, że twierdzenie przez Kościół, iż wcześniej wiedziano tylko o pojedynczych przypadkach, zostało wyraźnie obalone. - Kościół katolicki musi "w końcu wypłacić odpowiednie odszkodowanie". Na razie wypłacone pieniądze  nie odzwierciedlają winy organizacji - podkreśla rzecznik ofiar molestowania przez księży.

Pedofilia w Kościele w Niemczech. Media komentują

Sprawą zainteresowały się niemieckie media, które szeroko komentują doniesienia o wykorzystywaniu dzieci przez księży w diecezji Muenster. 

"Biskupi i ich personel kierowniczy zawiedli chroniąc sprawców, poddając ich 'terapii', a następnie posyłając dalej do wspólnot" - czytamy w wydawanym w Muenster dzienniku "Westfaelische Nachrichten".

Dziennik "Sueddeutsche Zeitung" zauważa, że o ile w raporcie dotyczącym nadużyć w diecezji monachijskiej w polu zainteresowania były nazwiska prominentnych hierarchów jak Joseph Ratzinger, Friedrich Wetter czy Reinhard Marx, to "raport dla diecezji Muenster ma szerszą perspektywę i rzuca światło na oplatającą diecezję sieć".

Regionalny dziennik "Die Glocke" uważa z kolei, że nawet jeśli jego możliwości są ograniczone, to biskup Felix Genn, któremu badacze także zarzucają pewne zaniechania, musi rozbudować struktury, które pomogą zapobiec nadużyciom w diecezji Muenster, zapewnią ofiarom uczciwą pomoc, dadzą zaufanie.

Autorzy: Wojciech Szymański /(EPD, DPA/dom)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy