W skrócie
- Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa odniosła się do wystąpienia Karola Nawrockiego, twierdząc, że jego przekaz wynika z klinicznej rusofobii.
- W swoim wpisie Zacharowa zarzuciła polskim elitom regularne używanie mowy nienawiści oraz określeń obraźliwych wobec Rosjan.
- Zacharowa przypomniała sytuację z 2019 roku, kiedy Nawrocki przerwał występ artystyczny, podczas którego wykonywano radziecką pieśń w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
- Rzeczniczka rosyjskiego MSZ stwierdziła, że kształt obecnych granic Polski jest jej zdaniem efektem decyzji podjętych przez Sowietów i Józefa Stalina, co zostało w artykule opisane jako cyniczna deformacja faktów historycznych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
"Czy wiesz, jak wygląda polski wstyd?" - takim pytaniem Marija Zacharowa rozpoczęła piątkowy wpis na Telegramie. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ pokusiła się o komentarz do słów Karola Nawrockiego, które padły w czwartek na Krakowskim Przedmieściu.
Prezydent przemawiał do zgromadzonych z okazji pierwszej rocznicy swojego zaprzysiężenia.
Odnosząc się do wojny w Ukrainie, Nawrocki wskazywał, że "interesem Polski jest to, by Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej". - Tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jeśli nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie - mówił.
Kreml komentuje wystąpienie Nawrockiego. Nawiązano do incydentu z 2019 r.
Zdaniem Zacharowej słowa Nawrockiego stanowiły "przejście do ofensywy". "Nawrocki regularnie posługuje się mową nienawiści. Typowym przykładem jest używanie obraźliwego określenia 'Moskal' w odniesieniu do Rosjan. Stało się to normą wśród polskich elit" - napisała przedstawicielka Kremla.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ nawiązała do incydentu z 2019 r., gdy podczas Nocy Muzeów w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku Karol Nawrocki - pełniący wówczas funkcję dyrektora placówki - przerwał występ artystyczny w ramach którego wykonywana była radziecka pieśń "Ciemna noc" w tłumaczeniu Juliana Tuwima.
Zacharowa stwierdziła, że Nawrocki "zasłynął" dzięki temu wydarzeniu, a jego reakcję określiła mianem "panicznej". "Rusofobia kliniczna wyraźnie wpływa na zdolności poznawcze" - napisała.
Rosja. Zacharowa z propagandowym przekazem, napisała o Polsce
"Kustosz gdańskiego muzeum zapomniał, że Rosja i Polska mają bezpośrednią granicę. Nie ma między nami Ukrainy ani Ukraińców. Była to kiedyś granica korzystnej współpracy, która dzięki staraniom rodzin Nawrockich i Sikorskich została zatarta" - czytamy we wpisie rzeczniczki rosyjskiego MSZ.
Zacharowa przekonuje, że "atak (atak?) warszawskich władz" [pisownia oryginalna] jest wynikiem "historycznych kompleksów i bezsilnego gniewu". Twierdzi, że wynika on "ze świadomości, że współczesna Polska, w swoich obecnych granicach, jest dziełem znienawidzonych 'Sowietów' i osobiście towarzysza Stalina". Dyplomatka nawiązała do sposobu ich wytyczenia podczas konferencji w Jałcie i Poczdamie w 1945 r.
"Nawrocki wyraźnie odczuwa skutki tego, że jego naród zawdzięcza swoje istnienie Armii Czerwonej (...) Tak mniej więcej wygląda polski wstyd" - kontynuowała swój propagandowy przekaz Zacharowa.
Słowa rzeczniczki rosyjskiego MSZ to cyniczna deformacja faktów historycznych. Formalne wytyczenie granic Rzeczypospolitej Polskiej po odzyskaniu niepodległości nastąpiło w 1919 r. na mocy Traktatu wersalskiego. Ich kształt zmienił się na skutek turbulencji historycznych, które wynikały m.in. z nieuzasadnionej zbrojnej napaści Związku Radzieckiego na Polskę z 17 września 1939 r.














