Reklama

Reklama

MSZ Białorusi o wydalaniu rosyjskich dyplomatów: To nie jest rozwiązanie

"Wydalenia dyplomatów to nie jest rozwiązanie. W końcu to ci ludzie powinni porozumiewać się między sobą i znajdować wyjście z kryzysowych sytuacji" – powiedział w środę rzecznik MSZ Białorusi Dźmitry Mirończyk, komentując próbę otrucia Siergieja Skripala.

"Wydalenia dyplomatów to nie jest rozwiązanie. W końcu to ci ludzie powinni porozumiewać się między sobą i znajdować wyjście z kryzysowych sytuacji" – powiedział w środę rzecznik MSZ Białorusi Dźmitry Mirończyk, komentując próbę otrucia Siergieja Skripala.

Mirończyk podkreślił, że Białoruś "była i jest kategorycznie przeciwna stosowaniu broni chemicznej i jest bardzo zaniepokojona możliwym użyciem środka paralityczno-drgawkowego w Salisbury".  

Jego zdaniem winni takich przestępstw powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności, ale najpierw winnych "należy ustalić jednoznacznie i wiarygodnie" w  śledztwie przeprowadzonym z udziałem wszystkich zainteresowanych stron i zgodnie z Konwencją o zakazie broni chemicznej.  

Mirończyk zaznaczył, że "każde zaostrzenie sytuacji w regionie jest zdecydowanie niekorzystne dla Białorusi".   W minionym tygodniu Rosja w ramach środków odwetowych za restrykcje wobec jej dyplomatów w krajach zachodnich wydaliła 59 dyplomatów z 23 krajów, w tym Polski.  

Reklama

Wcześniej państwa te wydaliły ponad 150 rosyjskich dyplomatów na znak solidarności z Wielką Brytanią po dokonanym w tym kraju zamachu na Skripala.  

Skripal, były pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego, został 4 marca znaleziony nieprzytomny w Salisbury w Wielkiej Brytanii wraz ze swą córką Julią i znajduje się w stanie krytycznym. Brytyjskie władze uznały, że oboje zostali zaatakowani opracowanym w Rosji za czasów ZSRR bojowym środkiem trującym określanym przez media jako Nowiczok.  

Z Mińska Justyna Prus

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy