Reklama

Reklama

​Miś koala uratowany z pożaru australijskiego buszu nie żyje

Wydawało się, że historia misia uratowanego z pożaru w Nowej Południowej Walii będzie mieć szczęśliwe zakończenie. Australijka na widok tragedii zwierzęcia, nie zważając na płomienie, pobiegła go ratować. Niestety obrażenia okazały się na tyle poważne, że koali nie udało się uratować. Miś został uśpiony.

Jak poinformował nad ranem czasu polskiego szpital dla koali Port Macquire, jego pracownicy zdecydowali, że misia należy uśpić. "Ostatnio informowaliśmy, że 'oparzenia mogą się pogorszyć zanim dojdzie do poprawy'. W przypadku Ellenborough Lewisa, poparzenia się pogorszyły i niestety poprawa by nie nastąpiła. Najważniejszym celem szpitala dla koali jest dobro zwierząt i na tej podstawie została podjęta decyzja o uśpieniu" - poinformowali przedstawiciele organizacji opiekującej się poparzonym misiem.

Wcześniej misia poddano znieczuleniu ogólnemu w celu zmiany bandaży i zaopatrzenia jego ran. Lekarze mieli wówczas możliwość spokojnego przyjrzenia się rozmiarom obrażeń.

Reklama

Kilka dni temu media na świecie obiegło poruszające nagranie, na którym widać jak Australijka Toni Doherty wbiega w ogień i ratuje poparzone, zdezorientowane i cierpiące zwierzę.

Ciężko ranny miś trafił następnie pod opiekę strażaków i później do specjalnej kliniki zajmującej się leczeniem koali. Jak przypomina Polsat New, od 1924 roku torbacze te objęte są całkowitą ochroną. Koala, któremu nadano imię Lewis, stał się symbolem pożarów trawiących australijski busz. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje