Reklama

Reklama

​Mika Brzezinski do Donalda Trumpa: Jesteś chorym człowiekiem

"Donald, jesteś chorym człowiekiem. Jesteś okrutnym, chorym, obrzydliwym człowiekiem" - powiedziała na wizji dziennikarka MSNBC Mika Brzezinski. Zwróciła się w ten sposób do prezydenta USA Donalda Trumpa po tym, jak zasugerował on, że mąż Brzezinski jest mordercą.

Donald Trump, poirytowany krytycznymi uwagami wygłaszanymi przez Joego Scarborougha z MSNBC, zaatakował go na Twitterze.

"Ludziom takim jak Mający Słabą Oglądalność Psychol Joe Scarborough pozwala się chodzić po ulicach?" - zapytał prezydent USA, po czym domagał się otwarcia na nowo sprawy z 2001 roku.

Chodzi o śmierć asystentki Scarborougha, 28-letniej Lori Klausutis. Scarborough był wówczas kongresmenem z Florydy. Śledztwo wykazało, że Klausutis zmarła w wyniku upadku, do którego przyczyniła się niezdiagnozowana choroba serca. Scarborough był wówczas w innym stanie i nigdy nie był o nic podejrzewany. Jednak z biegiem czasu w internecie zaczęły się mnożyć teorie spiskowe i to do nich nawiązał w swoim wpisie Donald Trump.

Reklama

Do sprawy odniosła się na antenie MSNBC Mika Brzezinski - córka Zbigniewa Brzezińskiego i żona Joego Scarborougha, z którym wspólnie prowadzi program "Morning Joe".

"Prezydent USA powiela teorie spiskowe i fałszywie oskarża Joe o morderstwo młodej pracownicy. Nazywa go 'niebezpiecznym'. To jest chore. Donald, jesteś chorym człowiekiem. Narażać rodzinę i jej męża (zmarłej - przyp. red.) na to, co się teraz dzieje? Tylko dlatego, że jesteś zły na Joe? Bo mówi prawdę o twoim braku empatii i braku zdolności do zarządzania tą katastrofą humanitarną, którą tylko pogarszasz swoimi działaniami?" - pytała na antenie Mika Brzezinski.

"Donald, jesteś chorym człowiekiem. Jesteś okrutnym, chorym, obrzydliwym człowiekiem. Piszesz o Joe, ale przy okazji ranisz innych ludzi i przede wszystkim ranisz siebie" - powiedziała oburzona prezenterka.

Dziennikarka zwróciła się także do zarządzających Twitterem:

"Te tweety powinny zostać usunięte. Powinniście się wstydzić. Jeszcze ode mnie usłyszycie, bo to wszystko bzdury". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy