Reklama

Reklama

Michał Kurtyka: Najbliższe COP-y będą przynosiły duże rozczarowanie

Najbliższe szczyty klimatyczne, w tym tegoroczny w Egipcie, będą bardzo trudne, ponieważ świat wkracza w epokę chaosu - powiedział b. minister klimatu, doradca międzynarodowy Michał Kurtyka. Zauważył, że prezydentem COP w Egipcie jest minister środowiska, tylko szef dyplomacji, co już pokazuje, że większy nacisk będzie kładziony na kwestie polityczne niż środowiskowe.

Były minister klimatu uważa, że COP w Szarm el-Szejki szczyt G20 na Bali to dwa najważniejsze światowe wydarzenia, jeśli chodzi o zarządzanie globalną polityką od wybuchu wojny na Ukrainie. 

Kurtyka: Świat wkracza w epokę chaosu

- Te spotkania będą wymagały dużo uwagi, jeśli chodzi o wsłuchiwanie się w różnego typu głosy, propozycje i postulaty. Należy podkreślić, że nie jest to jeszcze czas rozstrzygnięć, bo świat dopiero zaczyna zdawać sobie sprawę, że wkracza w epokę chaosu. Otwiera się całe pole rywalizacji i współzawodnictwa, o to żeby nowy światowy porządek zdefiniować - wyjaśnił.

Reklama

- Oczekiwania w stosunku do kilku tysięcy negocjatorów i tego wydarzenia urosły ponad miarę, wobec tego, co ten szczyt może w rzeczywistości dostarczyć. Moim zdaniem najbliższe COP-y będą przynosiły duże rozczarowanie - powiedział Kurtyka.

- Po szczycie w Paryżu, gdzie wynegocjowano umowę klimatyczną, po szczycie w Katowicach, gdzie powstał rule book, następuje wielka próżnia, jeśli chodzi o światowe regulacje dot. polityki klimatycznej. W coraz bardziej fragmentującym się świecie nie ma też apetytu, żeby takie reguły powstawały - stwierdził były minister klimatu.

Kurtyka dodał, że niezbędna jest reforma Konwencji klimatycznej. Według niego rozgoryczenie po COP-ie mogą przynieść oczekiwania państw rozwijających się, by państwa rozwinięte spełniły obietnicę przekazania im 100 mld dol. rocznie na inwestycje klimatyczne. - Ten cel jednak nie został w pełni zrealizowany - powiedział.

Kolejna sprawa dotyczy mechanizmu loss and damage. - Państwa biedne będą przypominać o solidarności, do której nawoływały też państwa bogate. Te ostatnie mają jednak inny problem na głowie, bo konfrontują się z kryzysem energetycznym, inflacyjnym, budżetów państw - dodał.

COP27 w Egipcie

Delegaci z blisko 200 krajów przybyli w niedzielę do Szarm el-Szejk w Egipcie na 27. konferencję ONZ w sprawie zmian klimatu COP27, gdzie będą dyskutować m.in. o rekompensatach szkód związanych z globalnym ociepleniem dla biedniejszych krajów. Ten kontrowersyjny temat został umieszczony w porządku obrad po raz pierwszy od czasu rozpoczęcia rozmów klimatycznych dekady temu.

Światowe rządy mają nadzieję utrzymać cel uniknięcia najgorszych skutków globalnego ocieplenia, nawet w czasie wysypu innych kryzysów - od wojny w Europie po gwałtownie rosnącą inflację, które skupiają na sobie międzynarodową uwagę.

Rozmowy klimatyczne rozpoczynają się pod chmurą sceptycyzmu wobec tego, czy światowe rządy robią wystarczająco dużo, aby rozwiązać problem globalnego ocieplenia - skomentował Reuters.

Zmiany klimatu. Raport ONZ

Najnowszy raport ONZ dotyczący zmian klimatu wykazał, że globalne emisje zanieczyszczeń wzrosną o 10,6 proc. do 2030 roku w stosunku do ich poziomu z 2010 roku. Naukowcy uważają, że emisje te powinny spaść o 43 proc. do 2030 roku, aby możliwe było ograniczenie wzrostu światowych temperatur do 1,5 st. Celsjusza powyżej średniej sprzed nadejścia epoki przemysłowej. Po przekroczeniu tej granicy wzrostu temperatur zmiana klimatu wymknie się spod kontroli - ocenili badacze.

Wiele krajów, w tym Stany Zjednoczone i państwa UE, wzywa do zwiększenia dostaw paliw kopalnych, aby pomóc w spadku cen konsumenckich energii. Jak zauważył Reuters, dążenie to może spowodować opóźnienia w światowych przemianach na rzecz czystszej energii. Delegaci na COP27 stoją ponadto w obliczu trudności związanych ze zbieraniem gotówki - podała agencja.

Budżety zachodnich krajów zostały uszczuplone przez ogromne wydatki na ochronę obywateli przed ekonomicznymi skutkami inwazji Rosji na Ukrainę. Jak dotąd, tylko dwa małe kraje zaoferowały finansowanie szkód, jakie dotknęły niezamożne państwa. Dania obiecała ok. 13 mln dolarów, a Szkocja ok. 2,3 mln dolarów. Dla porównania, zgodnie z niektórymi badaniami szkody związane ze zmianami klimatu osiągną 580 mld dolarów do 2030 roku.

Reklama

Reklama

Reklama