Reklama

Reklama

Merkel o decyzji Trumpa: Delikatnie mówiąc jest skrajnie przykra

Kanclerz Niemiec Angela Merkel nazwała "skrajnie przykrą" decyzję Donalda Trumpa o wycofaniu się z paryskiego porozumienia klimatycznego. Z kolei premier Węgier Viktor Orban przyznał, że jest zszokowany postawą prezydenta USA.

Kanclerz Angela Merkel oświadczyła w piątek w Berlinie, że decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o wycofaniu się z paryskiego porozumienia klimatycznego nie tylko nie powstrzyma Niemiec i ich sojuszników, lecz zwiększy ich determinację w walce ze zmianami klimatu. Decyzja Trumpa jest "delikatnie mówiąc skrajnie przykra" - powiedziała Merkel dziennikarzom, zaznaczając, że ponieważ porozumienie paryskie jest "nieodzowne", należy obecnie "patrzeć w przyszłość". 

"Ta decyzja nie może i nie powstrzyma wszystkich tych, którzy uważają, że mają obowiązek chronienia naszej Ziemi. Wręcz przeciwnie, Niemcy, Europa i świat z większym niż dotąd zdecydowaniem połączą siły, by stawić czoło wielkiemu wyzwaniu ludzkości, jakim jest zmiana klimatu" - powiedziała szefowa niemieckiego rządu. 

Reklama

Merkel wyraziła przekonanie, że ta droga jest korzystna dla wszystkich ludzi i stwarza nowe szanse na dobrobyt. "Porozumienie paryskie jest potrzebne, by można było uratować świat, i nikt ani nic nas nie powstrzyma" - powtórzyła niemiecka kanclerz. 

Zapowiedziała, że Niemcy zrealizują swoje zobowiązania wynikające z porozumienia paryskiego, a przede wszystkim zobowiązanie do pomocy finansowej krajom najuboższym. Merkel zapewniła, że zapowiedziany na listopad szczyt klimatyczny w Bonn odbędzie się zgodnie z planem.

Orban zszokowany decyzją Trumpa

"Jestem w szoku" - powiedział z kolei premier Węgier Viktor Orban, pytany o decyzję Trumpa w porannej audycji Radia Kossuth. 

Węgierski premier podkreślił, że na Węgrzech panuje konsensus co do tego, że zmiany klimatyczne są rzeczywistością i stanowią zagrożenie, a ponieważ mają charakter globalny, to występowanie przeciwko nim wymaga także działań na poziomie globalnym. 

 "Jest to sprzeczne z tym, co zdecydował amerykański prezydent" - ocenił Orban, dodając, że konsekwencje tej decyzji trzeba "przemyśleć". Nazwał przy tym Trumpa "Amerykaninem z krwi i kości", który nie wywodzi się z europejskiej szkoły kontynuującej tradycje królewskie i dworskie, tylko "z surowego, zimnego świata biznesu". 

"Mamy do czynienia z otwartym, mówiącym wprost człowiekiem, z którym w pewnych kwestiach, na przykład zapobiegania terroryzmowi czy kwestii narodowej samoobrony, zgadzamy się, a w innych, na przykład szczytu klimatycznego, nie. Ale z takim człowiekiem można rozmawiać i dojść do porozumienia" - zaznaczył.

Na sugestię, że ani kanclerz Niemiec Angela Merkel, ani socjaldemokratyczny kandydat na kanclerza Martin Schulz, ani brukselscy politycy nie uważają Stanów Zjednoczonych za godnego zaufania sojusznika, Orban odpowiedział: "radzę Niemcom, by byli bardziej skromni". Podkreślił przy tym, że w ostatnich 100 latach Europa tylko wtedy wkraczała na drogę służącą obywatelskiemu interesowi, gdy współpracowała ze Stanami Zjednoczonymi. Dodał, że chciałby, aby nie zrywali tej współpracy ani Niemcy, ani Amerykanie.  

Trump wycofał się z porozumienia paryskiego

Prezydent USA Donald Trump ogłosił w czwartek, że USA wycofają się z paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 roku, co jest spełnieniem jego obietnicy, że będzie przedkładał interesy amerykańskich pracowników i konsumentów nad inne. 

Porozumienie paryskie jest "w najwyższym stopniu niekorzystne dla USA", działa natomiast na korzyść innych krajów - ocenił prezydent. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL