Media o planach NATO wobec Rosji: Sojusz rozważa zbrojną odpowiedź
NATO rozważa zbrojną odpowiedź na rosyjskie prowokacje i prowadzoną przez nią wojnę hybrydową - podał "Financial Times". Według informatorów dziennika potencjalny scenariusz zakłada uzbrojenie dronów obserwacyjnych na wschodniej flance oraz złagodzenie ograniczeń dla pilotów. Wcześniej o tym, że państwa Sojuszu powinny otwierać ogień do rosyjskich samolotów, mówił prezydent USA Donald Trump.

W skrócie
- NATO rozważa zbrojną odpowiedź na eskalujące rosyjskie prowokacje i wojnę hybrydową.
- Państwa graniczące z Rosją, wspierane przez Wielką Brytanię i Francję, inicjują dyskusję na temat ostrzejszych reakcji wobec polityki Putina, a wśród rozważanych działań jest również organizacja ćwiczeń wojskowych przy rosyjskiej granicy.
- Wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego ścierają się poglądy, czy odpowiedzieć twardo, czy zachować ostrożność wobec ryzyka bezpośredniej konfrontacji z Rosją.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
"Financial Times" ustalił, że państwa graniczące z Rosją - wspierane przez Wielką Brytanię i Francję - zainicjowały dyskusję dotyczącą bardziej zdecydowanych odpowiedzi na prowokacyjne działania rosyjskiego przywódcy Władimira Putina. Rozmowy mają toczyć się obecnie wśród wszystkich 32 członków NATO.
Według źródeł taki krok ma związek z "dostrzeżeniem większego zagrożenia, jakie stanowi kampania destabilizacyjna prowadzona przez Moskwę".
Omawiane są różne scenariusze - podkreślają autorzy "FT". "Propozycje obejmują uzbrojenie dronów obserwacyjnych, wykorzystywanych do zbierania informacji wywiadowczych o rosyjskich działaniach wojskowych, oraz zniesienie części ograniczeń dla pilotów patrolujących wschodnią granicę NATO w celu zwalczania rosyjskich zagrożeń" - ustalił dziennik.
NATO ma zmienić strategię wobec Rosji. "Ćwiczenia przy granicy"
Inną wskazywaną opcją zabezpieczenia NATO przed rosyjską agresją jest przeprowadzenie ćwiczeń wojskowych przy granicy z Rosją - "zwłaszcza w słabo strzeżonych częściach pogranicza". O wszystkich tych planach miały powiadomić gazetę źródła zaznajomione ze sprawą.
Dziennik przypomniał, że prezydent USA Donald Trump we wrześniu powiedział, iż siły NATO powinny otwierać ogień do rosyjskich samolotów, które naruszają terytorium sojuszników.
W nocy z 9 na 10 września - kiedy rosyjskie drony wielokrotnie naruszyły polską przestrzeń powietrzną - poderwane zostało krajowe i sojusznicze lotnictwo, które aktywowało rakiety do zestrzelenia części obiektów.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski bezpośrednio po tym wydarzeniu ocenił, że kraje reagują zbyt słabo na rosyjską politykę. "Niestety, jak dotąd Rosja nie zobaczyła ostrej reakcji ze strony światowych przywódców na to, co robią Rosjanie (...) Stwierdzeń jest aż nadto, ale wciąż brakuje działań" - napisał na Telegramie.
Rosyjska wojna hybrydowa. Prowokacje w stronę NATO
W następnych dniach rosyjskie bezzałogowce wleciały również na terytorium Rumunii, a myśliwce MiG-31 naruszyły przestrzeń powietrzną Estonii. Jednocześnie dziesiątki niezidentyfikowanych dronów spowodowało zakłócenia na lotniskach w Belgii, Danii i Niemczech. W opinii niektórych polityków jest to "efekt tej samej wojny hybrydowej prowadzonej przez Moskwę, obejmującej także cyberataki i próby sabotażu".
Przedstawiciele NATO w rozmowie z reporterami "FT" przekonywali, że konieczne jest ustalenie jasnych zasad zaangażowania sił sojuszniczych na wschodniej flance.
"Niektóre kraje wymagają od pilotów myśliwców wizualnego potwierdzenia zagrożenia przed atakiem, podczas gdy inne zezwalają im na otwarcie ognia na podstawie danych radarowych lub postrzeganego zagrożenia, biorąc pod uwagę kierunek lub prędkości wrogiego obiektu" - zauważono.
Na "bardziej agresywną politykę NATO, która ma być środkiem odstraszania" naciskać ma szczególnie kilka krajów. Informator gazety nie ujawnił jednak, które konkretnie. Wyjaśnił za to, że ich prośby są odpierane. "Inni sojusznicy zalecają ostrożniejsze podejście, biorąc pod uwagę ryzyko bezpośredniej konfrontacji z mocarstwem nuklearnym, takim jak Rosja" - podał "FT".
Rozmowy nadzwyczajne na szczycie Sojuszu Północnoatlantyckiego
We wrześniu NATO dwukrotnie przeprowadziło nadzwyczajne rozmowy w odpowiedzi na incydenty w Polsce i Estonii oraz uruchomiło misję Wschodnia Straż (Eastern Sentry), mającą na celu wzmocnienie obrony powietrznej państw na pierwszej linii.
Jak jednak podał "FT", "nie ma harmonogramu ani obowiązku uzgodnienia jakiejkolwiek zmiany stanowiska NATO, a zmiana może nie zostać publicznie zakomunikowana". Biuro prasowe Sojuszu odmówiło komentarza do ustaleń dziennika.














