Reklama

Reklama

Mateusz Morawiecki w Brukseli: UE powinna umieć odpowiedzieć na agresywną politykę Rosji

- Trzeba powiedzieć, że polska polityka wobec Białorusi stała się po tej radzie polityką całej UE - powiedział dziennikarzom w Brukseli premier Mateusz Morawiecki. Przyznał, że sprawa Białorusi to jest również sprawa Unii Europejskiej.

Zakończył się dwudniowy szczyt Rady Europejskiej w Brukseli. Unijni przywódcy osiągnęli porozumienie w kilku kluczowych sprawach. Udało się m.in. wypracować wspólne podejście wobec Turcji oraz wsparcia dla Grecji i Cypru w ich sporach z Ankarą. Odblokowało to sankcje, jakie UE chce nałożyć na przedstawicieli reżimu białoruskiego. Dzięki temu zostanie nimi objętych - za fałszowanie wyborów i represje wobec protestujących - około 40 przedstawicieli białoruskich władz.

- Odblokowaliśmy proces nakładania sankcji na te osoby, które są winne przemocy i fałszerstw na Białorusi. Zależało nam na tym, żeby cała UE odpowiedziała w sposób jednolity. Nasze działania doprowadziły do pełnej harmonizacji podejścia UE - ocenił Morawiecki.

Reklama

"Plan gospodarczy dla Białorusi"

RE przyjęła również "Plan gospodarczy dla Białorusi", który został zaprezentowany - w imieniu całej Grupy Wyszehradzkiej - przez premiera Morawieckiego. Teraz to szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ma - jak wyjaśnił szef polskiego rządu - ten plan dalej rozwinąć i przedstawić do realizacji w kolejnych miesiącach.

- Plan gospodarczy dla Białorusi to wsparcie dla MŚP, ruch bezwizowy czy fundusz stabilizacyjny. Jednocześnie wyciągamy rękę do wszystkich inicjatyw demokratycznych Białorusi, po to, żeby wspierać walkę o wolną Białoruś - ocenił Morawiecki.

Przypomnijmy, że "plan dla Białorusi" zakłada wsparcie finansowe w obszarze inwestycji infrastrukturalnych (w tym energetycznych), a także reform sektorowych i regulacyjnych przy wykorzystaniu specjalnych instrumentów finansowych. W pomoc Białorusi, poza UE, włączone miałyby być również instytucje międzynarodowe, tj.: Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, Europejski Bank Inwestycyjny, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. W założeniu ma on normalizować sytuację finansową w Białorusi i być motorem rozwojowym dla tamtejszych firm, głównie z segmentu MŚP.

"Burzliwa dyskusja"

- Cała UE nie uznaje wyników w Białorusi. Podniosłem też sprawę Aleksieja Nawalnego. Inspiratorem otrucia (Nawalnego - red.) jest przywódca Rosji. Wspomniałem o tym na szczycie RE, żeby pokazać z kim niektóre kraje (w UE - red.) próbują robić interesy, zwiększając potencjał do kontynuowania polityki Rosji. Zaapelowałem o wstrzymanie budowy Nord Stream 2. Rosja prowadzi politykę od agresji militarnej, poprzez trucie obywateli, embargo gospodarcze, wojny handlowe. O wiele silniejszy obszar gospodarczy jakim jest UE powinien umieć odpowiedzieć na tak agresywną politykę - powiedział premier Morawiecki.

Na liście osób objętych sankcjami przez UE w Białorusi nie ma Alaksandra Łukaszenki.

- Finalny efekt jest wypadkową dyskusji, która miała przebieg bardzo burzliwy. Jeszcze tydzień temu większość ośrodków analitycznych mówiła, że nie da się uzgodnić sankcji. Faktycznie było to bardzo trudne. Dało się objąć sankcjami te osoby, które są bezpośrednio odpowiedzialne za przemoc: to są funkcjonariusze OMON-u, funkcjonariusze aparatu sprawiedliwości. Wypracowaliśmy kompromis. Uzgodniliśmy sankcje i pozytywny plan gospodarczy dla demokratycznej Białorusi - ocenił Morawiecki.

Premier, zapytany czy podczas szczytu RE pojawił się temat praworządności, przyznał, że "pod koniec dyskusji został on wywołany przez 2-3 państwa zachodnie". - Nie było intencją przewodniczącego RE, żeby dyskutować dłużej. Było to zarysowanie priorytetów, stanowisk - powiedział szef polskiego rządu.

Z Brukseli Bartosz Bednarz 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy