"Masowy atak na rezydencję Putina". Mieszkańcy zdziwieni doniesieniami
Rosja twierdzi, że Ukraina próbowała zaatakować 91 dronami rezydencję Władimira Putina w rejonie wałdajskim. Kijów tym oskarżeniom zaprzecza, twierdząc, że jest to "manipulacja, która ma podważyć proces pokojowy". Doniesień Moskwy nie potwierdzają także sami mieszkańcy Wałdaju, którzy nie zauważyli dziesiątek dronów nad swoimi domami. W regionie nie ogłoszono nawet alertu przed rzekomym atakiem; nie słychać było także odgłosów eksplozji.

Moskwa ustami Ławrowa oskarża Kijów o próbę zaatakowania 91 dronami rezydencji przywódcy Rosji Władimira Putina. Liczby MSZ rozmijają się z danymi ministerstwa obrony - według niego strącono bądź przechwycono 89 bezzałogowców, ale nad całym terytorium Rosji.
Moskwa nie przedstawiła dotąd dowodów na poparcie twierdzeń, jakoby Ukraina próbowała zaatakować rezydencję Putina - zauważa agencja Reutera.
Kijów odrzucił rosyjskie twierdzenia jako bezpodstawne i mające na celu podważenie negocjacji pokojowych.
"Rosyjskie manipulacje dotyczące rzekomej 'próby ataku na rezydencję Putina' są sfabrykowane tylko w jednym celu: stworzenia pretekstu i fałszywego uzasadnienia dla dalszych ataków Rosji na Ukrainę, a także podważenia i utrudnienia procesu pokojowego" - ocenił szef MSZ w Kijowie Andrij Sybiha.
Wałdaj. Rosjanie nie słyszeli odgłosów "ataku"
Dziennikarze niezależnego rosyjskiego portalu Wyjaśniamy porozmawiali z 14 mieszkańcami Wałdaju w obwodzie nowogrodzkim, w pobliżu którego mieści się rzekomo zaatakowana rezydencja Putina.
Jak się okazało, żaden z nich nie otrzymał SMS-ów o zagrożeniu ze strony obiektów latających ani nie słyszał charakterystycznych dźwięków eksplozji lub zestrzelenia dronów.
- Nie było żadnego "brzęczenia", nie mówiąc już o eksplozjach. Gdyby coś takiego miało miejsce, całe miasto by o tym mówiło - powiedział dziennikarzom jeden z mieszkańców.
Portal podkreśla, że w 14-tysięcznym mieście takie informacje szybko się rozchodzą. Tymczasem o rzekomym ataku w ich okolicy mieszkańcy dowiedzieli się z państwowych mediów.
"Mieszkańcy Wałdaju wiedzą dokładnie, kiedy Putin przylatuje do swojej rezydencji, dzięki hałasowi helikopterów. Jednak ani na lokalnym forum, ani w mediach społecznościowych, nie znaleziono żadnych doniesień o atakach dronów" - czytamy.
Inaczej było w przypadku niedawnego ataku na zakłady chemiczne Akron w Nowogrodzie Wielkim. - Całe miasto obudziło się na dźwięk eksplozji; wszyscy pisali o tym na lokalnych czatach - powiedział jeden z mieszkańców.
Rosja. "Atak na rezydencję Putina". Trump reaguje, Kijów zaprzecza
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski twierdzi, że poprzez tę manipulację Rosja przygotowuje grunt pod kolejne ataki na Ukrainę. Jednocześnie - zdaniem prezydenta - Moskwa może zdecydować się na atak na budynki rządowe w Kijowie.
Sprawę skomentował także Donald Trump, który miał zostać osobiście poinformowany o rzekomych atakach przez Władimira Putina. - Jedno to prowadzić ofensywę, ale co innego atakować jego dom. To nie jest odpowiedni moment na takie rzeczy - stwierdził.
- Byłem bardzo zły - dodał prezydent USA.
Zełenski ocenił, iż Stany Zjednoczone powinny "odpowiednio zareagować" na groźby płynące ze strony Rosji. Podobną reakcją podzielił się szef MSZ Andrij Sybiha, który wezwał światowych przywódców do potępienia rosyjskich "manipulacji".
"Typowa rosyjska taktyka: oskarżać przeciwnika o to, co samemu się robi lub planuje" - napisał na platformie X.














