Reklama

Reklama

"Masażysta Władimira Putina" wyjechał z Rosji. Tajemnicza śmierć jego syna

Syn wpływowego petersburskiego biznesmena Konstantina Gołoszczapowa, którego niezależne rosyjskie media opisują jako "masażystą Władimira Putina", zmarł trzy dni po czerwcowym przeszukaniu domu jego ojca. Sprawa wyszła na jaw dopiero teraz, gdy dziennikarze natrafili na grób 29-latka. Krótko przed przeszukaniem biznesmen wyjechał z Rosji i już do niej nie wrócił.

Prasa petersburska nazywa Konstantina Gołoszczapowa jednym z najbardziej wpływowych przedsiębiorców w mieście. Jest bliskim przyjacielem oligarchów skupionych wokół Władimira Putina i "nadzoruje Rosyjską Cerkiew Prawosławną" - pisze Radio Swoboda.

Tuż przed czerwcowym przeszukaniem jego domu wyjechał za granicę i już do Rosji nie wrócił. Nie wiadomo nic o okolicznościach i miejscu śmierci jego 29-letniego syna Dmitrija.

W czerwcu "Fontanka" podała, że jeden z synów Gołoszczapowa opuścił kraj w dniu przeszukania. Nie określono, czy był to Dmitrij. W sumie biznesmen miał co najmniej sześcioro dzieci. W 2011 r. ówczesny prezydent Dmitrij Miedwiediew wręczył mu na Kremlu Order Chwały Rodzicielskiej dla rodziców wielodzietnych.

Reklama

Rosja: Nie żyje syn "masażysty Putina"

11 listopada w Petersburgu odbył się pogrzeb starego przyjaciela Władimira Putina, Wiktora Czerkiesowa. W pogrzebie wzięli udział były szef FSB Siergiej Stiepaszyn i gubernator Aleksander Biegłow. Po ceremonii Biegłow złożył kwiaty na grobie Gołoszczapowa juniora. To wtedy niezależni dziennikarze odkryli jego grób.

Przeszukania w domu Gołoszczapowa miały miejsce w związku ze sprawą defraudacji w Petersburskim Kanale Wodnym - informowały wówczas prokremlowskie media. Biznesmen nie został wymieniony jako podejrzany i nie został umieszczony na liście poszukiwanych.

W publikacji "Investigation Management Center" z 2018 roku podano, że Gołoszczapow spotkał Putina w czasach sowieckich. Razem uprawiali sport. Przedsiębiorca nazywany jest "masażystą prezydenta Władimira Putina" ze względu na fakt, że według dziennikarzy pomógł wyleczyć przyszłego szefa państwa z kontuzji sportowej podczas zajęć judo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy